to tak jak ja przez długi czas :/ zaczełam to zmieniac jeszcze zanim wyszło szydło z worka. to w zasadzie na szczescie ze wczesniej sie ogarnelam,bo jak sie wydało to nie umarłam z rozpaczy, co niechybnie nastapiloby gdyby to sie zdarzyło ze dwa lata wczesniej (to oczywiscie metaforyczna smierc- raczej nie posunelabym sie do cynow nieodwaracalnych). ale i tak hektar drogi przede mna. kurde...praca nad soba to harówka
to trzymajmy kciuki i do przodu 