NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » CIEKAWE ARTYKULY » DZIECKO ALKOHOLIKA

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Dziecko alkoholika

  
Admin
08.11.2009 08:43:59
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #358519
Od: 2009-6-1
"Inteligentny. Zawsze imponowała mi jego wiedza. Wydawało mi się, że zna odpowiedź na każde pytanie. Samotnik. Nie przepada za ludźmi, chociaż przy puszce piwa potrafi się z nimi naprawdę dobrze dogadywać. Do czasu... gdy puszka piwa zamienia się w butelkę wódki. Wtedy staje się zupełnie inny - wulgarny, chamski, po prostu głupi." O tym jak wygląda życie córki alkoholika opowie bohaterka mojego reportażu.

WSTYD

Kiedy byłam małą dziewczynką bardzo przeżywałam to, że pije. Nie lubiłam zapraszać koleżanek do siebie. Bałam się, że zobaczą go w tej drugiej skórze. Wychodzenie z domu też było dla mnie krępujące. Zastanawiałam się, co będzie jak idąc z koleżanką spotkam go nietrzeźwego na ulicy. Czy będę potrafiła powiedzieć "cześć tato", a potem spojrzeć w oczy przyjaciółki przyznając się, że to on mnie wychowuje? Dla mnie kiedy pił był kimś innym. Mówiłam wtedy na niego "ojciec".

Właściwie nie wiedziałam i nadal nie wiem czy to alkoholizm. Alkoholik zawsze kojarzył mi się z agresją wobec rodziny, z jakimiś okropieństwami, a przecież u mnie jest tylko pijany od czasu do czasu ojciec. Nie bije mnie, niekiedy tylko wyzywa, ale mam świadomość tego, że pod wpływem alkoholu nie jest sobą. Kiedyś nie wytrzymałam tej sytuacji i zwierzyłam się przyjaciółkom. Chciały mi pomóc. Zaproponowały, żebym poszła na terapię dla dzieci alkoholików. Jak było mi potem wstyd, nie zapomnę do dzisiaj. Martwiły się o mnie, a mi przecież żadna krzywda się nie działa. Oczywiście nie poszłam na to spotkanie, bo wydawało mi się, że chodzą tam tylko dzieci bite, molestowane, zastraszane, a nie takie jak ja, których ojciec po prostu lubi wypić częściej niż powinien.

Pił od kiedy pamiętam. Częściej jak pojawiały się problemy, kiedy czuł, że nie sprosta jakiejś trudnej sytuacji czy oczekiwaniom innych. Alkohol dodawał mu odwagi... Zwalniał się z pracy, a potem na trzeźwo prosił, aby dali mu jeszcze jedną szansę.

SMUTEK

Pamiętam łzy mamy. To było najcięższe do zniesienia. Nie mój własny płacz, ale widok skrzywdzonej najbliższej mi osoby. Czułam ogromny ścisk w sercu kiedy mama wracała z pracy pytając gdzie jest tata. A on oczywiście pił. Czasami starałam się koloryzować prawdę, żeby dać jej trochę nadziei, że dzisiaj wcale się nie upije, ale ciężko było kogoś przekonać, kiedy samemu się nie wierzyło we własne słowa.

ZŁOŚĆ

Jak trochę podrosłam i poczułam się silniejsza, pijany ojciec działał mi na nerwy jak nikt inny. Dziwną satysfakcje dawało mi patrzenie na niego, kiedy ledwo trzymał się na nogach. Czerpałam przyjemność z prowokowania go do kłótni czy rozmowy, w której nie miał szans wygrać. Kiedy wchodził do domu łapiąc się za cokolwiek, żeby utrzymać pionową pozycję, miałam ochotę go kopnąć. Chciałam, żeby się przewrócił, uderzył w głowę, chociaż wiem, że pewnie nic by to nie zmieniło. Czasami nawet modliłam się, żeby umarł. W złości życzyłam mu śmierci, robiłam laleczki voodoo wbijając w nie igły z wielka wiarą, że to da mu cierpienie. Nie poskutkowało.


BEZSILNOŚĆ

Przyszedł taki moment, w którym zdałam sobie sprawę, że nic tu nie pomoże. Ani nasz płacz, ani prośby mamy, ani nawet te laleczki. Nic, całkowicie nic nie powstrzyma go od picia. To jego całe życie. Alkohol - największy przyjaciel. Ta bezsilność sprawiła, że powoli przestało mi zależeć na tym, żeby się zmienił. Pogodziłam się z tym jego alkoholizmem.

OBOJĘTNOŚĆ

Mam 23 lata, ciągle mieszkam z rodzicami. Teraz kiedy nadchodzi ten dzień, w którym tata się spóźnia do domu nie ma już we mnie złości, żalu, bólu. Nie płaczę. Jedyne co czuję to obojętność. Pustka. Idę do swojego pokoju i nawet kłótnie rodziców, płacz mamy, wyzwiska rzucane w jej kierunku nie robią na mnie wrażenia. Udaje mi się nawet znaleźć plusy całej tej sytuacji. Kiedy tata upija się poza domem, mogę sobie do woli oglądać telewizję. Jeśli chce niech pije, ale niech nam nie zakłóca spokoju.


ŚMIECH PRZEZ ŁZY

Bywają dni - trzeźwości taty - kiedy śmiejemy się z tego jego alkoholizmu. Znajomi rodziców wchodząc do naszego domu żartują sobie "O Zbyszek, dzisiaj nie pijesz?", na co tata odpowiada "Dzisiaj mam imieniny, nie piję". Wszyscy się śmiejemy, chociaż to raczej śmiech przez łzy, których nie widać. Taki nasz czarny humor.

ZROZUMIENIE

Jako przyszły lekarz powinnam starać się go zrozumieć. Wiem, że tata nie czuje się dobrze sam ze sobą. Kiedyś jak się upił usiadł przy stole w kuchni i zaczął płakać. Mówił, że wie, że się do niczego nie nadaje. Wtedy pierwszy raz zrobiło mi się go żal. Ten pijak wydał mi się człowiekiem, który nie radzi sobie sam ze sobą, nie ma siły walczyć z problemami, które go przerastają. Nic jednak nie usprawiedliwia niszczenia życia innym ludziom. A on największą krzywdę wyrządza mojej mamie.
Ja sobie z tym już poradziłam. Staram się nie wspominać złych dni, a trochę ich było. Wypieram je z mojej świadomości, bo tak mi łatwiej, lepiej. Rozpamiętywanie nic tu nie pomoże.

Jestem w udanym związku od kilku lat, chociaż na początku nie było łatwo. Nie potrafiłam okazywać uczuć ani emocji. Przytulenie, ciepłe słowo, które miało być skierowane w kierunku mężczyzny wydawało mi się takie nienaturalne, obce. Bardzo dużo czasu potrzebowałam, żeby się otworzyć i nauczyć odwzajemniania miłości, która ktoś pragnął mi dać. Gdzieś tam w psychice zakodował mi się model rodziny, w jakim żyję. Słabsza kobieta, która ma cierpieć . Czasami prowokowałam narzeczonego do kłótni i obracałam tak całą sprzeczkę, żebym to ja była tą poszkodowaną. Czułam się wyjątkowo dobrze z tym psychicznym bólem.

Nie wiem czy te moje dziwactwa to wina alkoholizmu ojca, czy nie byłoby ich gdybym miała kochającego, dbającego o rodzinę tatę, Nie wiem. Ale czasami dobrze jest mieć kogoś na kogo można wszystko zrzucić. Mam wytłumaczenie dla swoich wad, co często sprawiało, że czułam się sama ze sobą dużo lepiej, niż to byłoby gdybym całą odpowiedzialność za moje czyny, zachowania czy słowa musiała wziąć na siebie. To czego sama w sobie nie akceptowałam, zrzucałam na kark ojca - alkoholika.

Po tylu latach wspólnego mieszkania pod jednym dachem dotarło do mnie, że alkoholizm to choroba. Nie odkryłam Ameryki, ale dzieciom z takich rodzin jak moja, uświadomienie sobie tego, nie przychodzi z łatwością. Emocje często przysłaniają prawdę. Można powiedzieć, że ponad 20 lat zajęło mi zrozumienie, że tata w gruncie rzeczy cierpi najbardziej z nas wszystkich. Zagubiony, niepewny siebie, nieśmiały, obawiający się nowych wyzwań. To mój tata, który przy każdym upadku szuka ratunku w butelce wódki i niestety, jak do tej pory, tylko tam go znajduje.

Żródło:Ezoterycznypoznan.pl
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra21.01.2021 00:30:14
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » CIEKAWE ARTYKULY » DZIECKO ALKOHOLIKA

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny

Marzycielska Poczta. darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków