NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » DDD/DDA/DDRR » BOMBA Z OPÓŹNIONYM ZAPŁONEM

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Bomba z opóźnionym zapłonem

  
Admin
24.07.2009 21:26:33
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295904
Od: 2009-6-1
– Kiedy się skończy ta przeklęta sztafeta pokoleń? – zastanawiał się Adaś Miauczyński w filmie „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” Marka Koterskiego. W scenach retrospekcji kilkuletni chłopak, przyczajony na dachu domu, wypatruje ojca nadchodzącego z pracy. – Trzeźwy czy pijany? Trzeźwy czy pijany? Wypatrywanie, systemy znaków i wczesnych ostrzeżeń. Przyczajenie. Obrona przed strachem – i wyłączenie emocji, które trwa latami. Domknięcie toksycznego kręgu w dorosłym życiu.

Tysiące Adasiów

Trzeźwy – znaczy że będzie normalnie, pijany – to znak, by uciekać. Uciekać przed ciosem, uciekać z domu, jeśli biją. Uciec w świat fantazji, w świat – jaki „powinien być”. To modelowa sytuacja przyszłego DDA. Wiedzę o nieprzewidywalności świata („trzeźwy czy pijany?”) i o braku wpływu na wydarzenia Adaś Miarczyński i tysiące innych Adasiów zaszczepią swojemu dziecku. Sylwek – takie imię nosi w filmie syn – w innych środkach chemicznych szukając pomocy w starciu z nieprzyjaznym, niezrozumiałym światem, być może przekaże ten międzypokoleniowy komunikat następnym. I tak z generacji na generacje dzieje się dramat. Córki alkoholików, jeśli nawet nie wychodzą za alkoholików, to często angażują się w toksyczne, wyniszczające związki, które potrafią trwać latami. Latami – bo DDA wiele zniesie. Nauczyło się tego w dzieciństwie.

Centrum i epicentrum

Początki biografii DDA są zwykle podobne. Dom rodzinny, w którego centrum jest alkoholik. Na ogół ojciec, choć coraz częściej w relacjach DDA pojawia się watek pijącej matki. Wiadomo, że choroba alkoholowa jednego z rodziców dotyka wszystkich członków rodziny. Stąd nikt nie wyjdzie „czysty”. Chory jest partner alkoholika – uzależniony od picia bądź trzeźwości towarzysza, od jego zachowania, a często i jego emocji. Całe życie rodzinne toczy się tak, by jak najlepiej wpasować się w reguły stanowione – świadomie bądź nie – przez alkoholika. Cała rodzina, w większości działań, zachowań i emocji poszczególnych domowników – skupia się wokół alkoholika. On jest zawsze w centrum uwagi.

Uzależnienie jednego z rodziców może oczywiście prowadzać do problemów finansowych w domu. Motyw biedy, choć jest jednym z częstszych elementów opowieści Dorosłych Dzieci Alkoholików, nie jest decydujący dla późniejszych losów DDA. Groźniejsze dla kształtu przyszłego życia są spustoszenia, jakie alkohol kierujący rodzicem sieje w głowie dziecka, atakując emocje, system wartości i sposób reagowania na komunikaty z zewnętrznego świata. Pijący ojciec to również swoiste „epicentrum” w rodzinie, tyle że wybuch może nastąpić po latach.

Świat jako chaos

Powrót ojca z pracy – modelowa sytuacja widziana oczami dziecka. Tata wraca pijany – można powiedzieć: „jak zwykle”. Można jednak – zwłaszcza jeśli jest się dzieckiem – mieć niesłabnącą nadzieję, że dziś będzie inaczej. – Dziś nie, dziś na pewno nie, przecież mam urodziny, na pewno o nich pamięta, przyniesie prezent, spędzimy ten wieczór wszyscy razem, będzie milo i bezpiecznie.
W końcu nadzieja gaśnie, ustępując miejsca cichemu przyzwyczajeniu do smutnej rzeczywistości. Gdy zatem ojciec wraca trzeźwy – bo na przykład podjął wobec rodziny „zobowiązanie poprawy” – dziecko jest zaskoczone. Jeśli nowa sytuacja potrwa dłużej, być może mały człowiek zdąży w świecie wyobraźni wytworzyć sytuację, w której dom jest normalny, ojciec – trzeźwy i uczestniczący w życiu rodziny. Ponieważ jednak alkoholizm rzadko pozwala na dotrzymywania zobowiązań, sytuacja na ogół wraca do punktu wyjścia. I trwa to latami.

Tak więc nieprzewidywalność – to podstawowy komunikat, jaki młody człowiek otrzymuje od świata, pełnego dlań chaosu i wrogich sił. Rzeczywistość jest nie do przewidzenia, nasza rola – nie przez nas pisana. Nikt nie ma wpływu na to, co się dzieje wokół. Mechanizm w postaci gotowego skryptu, czyli „przepisu na postępowanie” w nowych sytuacjach, jakie spotykają człowieka na jego drodze życiowej – kieruje człowieka ku bierności, uczy braku inicjatywy i samodzielności w myśleniu czy decydowaniu, prowadząc do niezdrowego uzależnienia od opinii innych ludzi.

Jestem nieważny

Strach dziecka przed zranieniem, gdy nie znajduje zrozumienia u matki, bez reszty zaangażowanej w utrzymywanie kruchej równowagi w domu. Myślącej tylko o tym, by „jakoś to działało dalej” i siłą rzeczy konserwującej chorą sytuację.

– Czym jest mój problem wobec zmagań mojej matki – może pomyśleć nastolatek. – Czym są moje rozterki, problemy z tożsamością czy cerą – wobec naszego PROBLEMU? Nie dość że nic ode mnie nie zależy, nie mam na nic wpływu – to JESTEM NIEWAŻNY. Nikt mnie nie chce wysłuchać, nikt mnie nie rozumie, nie mam z kim porozmawiać o tym, co się dzieje w moim domu – i co ja w nim czuję... Jestem do niczego – bo nikt mnie nie chwali, nie daje znaków i wskazówek, jak postępować. Jestem sam dla siebie – nikogo nie obchodzę.

Zero emocji

Pijany ojciec – to również strach dziecka. Strach przed ciosem, który wcale nie musi być fizycznym uderzeniem. Strach prowadzi do złości: dlaczego muszę się bać własnego ojca? Dlaczego on jest wiecznie pijany? Dlaczego boję się matki, która wiecznie krzyczy, jest zmęczona i zainteresowana tylko NIM? Dziecku trudno sobie poradzić ze złością na rodziców. Tyle razy matka powtarzała, że „na Boga i rodziców gniewać się nie wolno”. Nie wolno – to nie wolno.

Co dziecko ma począć z emocjami, z którymi sobie nie radzi, których na domiar złego NIE WOLNO mu mieć? Zamraża je. Przestaje odczuwać cokolwiek. Prawie się nie boi – bo i czego tu się bać, można się przyzwyczaić przez lata. Nie nienawidzi ojca, który krzywdzi siebie i rodzinę – bo rodziców „się kocha”, a jeśli to niemożliwe – lepiej nie czuć nic.

To jeden z mechanizmów aleksytymii – choroby ducha, która skutkuje trwałym wyłączeniem własnych emocji, zastępowanych przez „cudze” – takie, których oczekuje otoczenie. Aleksytymik nie odczuwa własnych emocji, ale przed sobą i światem „odgrywa” cudze – najczęściej takie, które w konkretnej sytuacji ocenia jako społecznie pożądane.

Dorosłe dzieci mają żal

„Gdzie się podziało moje dzieciństwo” to tytuł jednej z bardziej znaczących polskich książek dotyczących obszaru DDA. W kilku esejach psycholodzy i terapeuci analizują historie DDA, kreśląc wspólny kontur postaci dotkniętej w dzieciństwie problemem alkoholizmu rodziców.

Żal utraconego dzieciństwa, które nigdy nie było takie, jak być powinno: bezpieczne i wsparte autorytetem. Dzieciństwo nie było dzieciństwem, skoro zmagało się z problemami przerastającymi małego człowieka. Córka odprowadzająca pijanego tatę z baru do domu pod okiem sąsiadów i przechodniów – to wstyd, złość i odpowiedzialność, które powinny być obce dziecku. W optymalnej sytuacji mały człowiek powinien uczyć się świata poprzez rozwiązywanie problemów stosownych do wieku. Emocje wywołane przez zaangażowanie w niezbyt zrozumiały, wrogi świat są zbyt trudne dla dziecka. Złość, żal wobec rodziców – zarówno pijącego ojca, jak i „nieobecnej” matki – to uczucia, z którymi dzieciństwo nie może sobie poradzić.
Utracone dzieciństwo, skradzione lata – jak je odzyskać? Wiele spośród osób dotkniętych problemem DDA, „zamroziwszy odczuwanie” – w rozwoju emocjonalnym zatrzymuje się na etapie dziecka. Dziecko, które być nim wcale nie przestało – być może w ten sposób próbuje nieświadomie odzyskać utracone dzieciństwo. Jednak droga do arkadii jest arterią jednokierunkową – można do niej wrócić jedynie w świecie ułudy, co DDA również często czynią, pogrążając się w nierealnych, przesłaniających rzeczywisty obraz marzeniach. Mogą jednak – a to czynią najczęściej – rekompensować sobie utracone lata, wewnętrznie nie godząc się na dorosłość. Pozostają dziećmi: bezradnymi w wyborach, szukającymi oparcia w „dorosłych”, chłonącymi cudze emocje. Nie umieją nawiązać głębszych relacji, ponieważ nie kontaktują się z własnym odczuwaniem. Często „odgrywają” rolę czułych kochanków, dobrych żon, wiernych mężów, podczas gdy sami nie wiedzą, czy im wygodnie w takim kostiumie. Pędzą za pieniądzem – być może go nie potrzebując, opętańczo poświęcają się pracy czy biznesowi – nie czerpiąc z tego radości, czynią kolejne podboje miłosne – posiłkując się cudzymi wzorcami. Nie wiedzą, że to, co „czują” – nie do nich należy. Zamrożone jądro ciemności pozostaje w ukryciu.

Pustka

Wszystko może się toczyć ustalonym torem, w pozornej harmonii. Sytuacja – jak ta w dzieciństwie – może trwać latami. DDA mogą przeżyć życie, nie wiedząc, że ich smutek, pustka, niefortunne związki sięgają korzeniami do czasów dzieciństwa. Bywa i tak, że pewnego dnia w szczęśliwym małżeństwie pojawia się, bez wyraźnego powodu, smutek i pustka. Pustka – to słowo, które DDA bodaj najczęściej przywołują, gdy mówią o swoim życiu. Bywa, że odkrywanie przed samym sobą wewnętrznej prawdy trwa latami. Niełatwo się przyznać, że życie nie układa się tak, jak byśmy chcieli. Że niewiele cieszy, że „to wszystko nie tak”.

DDA najczęściej nie chcą wracać do tego, co minione. – Po co się grzebać w przeszłości, skoro to już nic nie zmieni. Ojciec nie żyje, a ja mam własną rodzinę, którą należy się zająć – mówią często Dorosłe Dzieci na początku drogi ku uwolnieniu od koszmaru przeszłości. Zapewne kieruje nimi wstyd, który silnie uwewnętrzniły w dzieciństwie. – W domu działy się takie rzeczy, że nie sposób o tym komukolwiek opowiadać – argumentują DDA. Powrót do przeszłości boli. Ożywają demony, Dorosłe Dziecko znów staje się dzieckiem – przerażonym, skulonym w kącie, przyczajonym i nieważnym.

Warto rozmawiać

Powrót do przeszłości nie jest jednak bezcelową torturą. Podjęcie próby uporania się z demonami przeszłości pozwala na to, by mechanizmy z dzieciństwa przestały kierować życiem dorosłego. By człowiek nauczył się reagować na komunikaty ze świata w sposób odpowiedni do sytuacji z DZIŚ, a nie dziecięcego WCZORAJ. Żeby wyłączyć nieadekwatne skrypty z dzieciństwa, które w niezdrowy sposób kierują życiem DDA.

Dorosłe Dzieci Alkoholików lubią przebywać w swoim towarzystwie. Często lgną do siebie, nieświadome źródeł siły przyciągania. Zdarza się, że ktoś uchyli rąbka wstydliwej tajemnicy z dzieciństwa, pokonując pierwszy etap drogi ku oczyszczającej rozmowie.

„To, co nie nazwane – nie istnieje” pisze Vladimir Nabokow w „Zaproszeniu na egzekucję”. By pokonać problem, trzeba najpierw go nazwać. Dać mu odpowiednie słowo, które dotychczas nie istniało, bo i sam problem został zepchnięty do niepamięci. Nazwać łatwiej jest z innymi, którzy mają za sobą podobne historie. Taki jest sens grupowej psychoterapii Dorosłych Dzieci Alkoholików.

Dobrzy – dla innych

Niewiele źródeł ukazuje „dobre strony” bycia DDA. Takie ujęcie właściwe jest pracom amerykańskiego psychologa Roberta Ackermana. Doświadczenie życia w rodzinie z problemem alkoholowym to zawsze dramat i piętno, jednak – idąc za myślą Ackermana – również pewien dodatkowy dar, którego sposób wykorzystania zależy od samego DDA. Nie chodzi tu tylko o to, że bolesne doświadczenia uszlachetniają, ale i czegoś uczą, pomagając w uzyskaniu głębszego wglądu w innego człowieka, a w ostatecznym rozrachunku – również samego siebie.

Trzeźwi alkoholicy odzyskujący zdrowie w grupach AA często dziękują „sile wyższej” za „dar choroby”, bez której być może nigdy nie doznaliby „przebudzenia”. Nie uzyskaliby tak głębokiej samowiedzy, nie odkryli bogactwa świata, nie zachwycili się urokami codzienności. Podobnie i wśród DDA bywają tacy, którzy w dramatycznej przeszłości upatrują źródło swej siły, dojrzałości i zrozumienia.

DDA z dzieciństwa wynieśli strach przed nieprzewidywalnością. Boją się zatem samotności, utraty. Kieruje nimi wzmożone poczucie odpowiedzialności za innych i siebie – jednak chyba zawsze w tej kolejności... Przed tym, na co nie mieli wpływu, po latach bronią się wzmożonym poszukiwaniem poczucia kontroli nad rzeczywistością w innych obszarach. Najszybciej „dobre cechy” DDA odczuwają ich zwierzchnicy. DDA stają się niezwykle lojalnymi pracownikami, w pełni angażującymi siły i emocje w powierzane zadania. W zamian chcą tylko uwagi, uznania i akceptacji, których zabrakło w dzieciństwie. Widoczna jest szczególna skłonność DDA do zawodów „misyjnych” – wymagających angażowania emocji, empatii, gotowości do pomagania innym. To niewątpliwy plus, jaki można postawić po stronie zysków w ocenie przeszłości i jej konsekwencji dla DDA. Pytanie tylko, czy beneficjentem tej sytuacji jest Dorosłe Dziecko – czy jednak społeczeństwo, które w DDA zyskuje najofiarniejszych wolontariuszy, najuważniejszych terapeutów, oddanych społeczników i bezinteresownych „poprawiaczy świata”, których przez lata nie dopada rutyna ani wypalenie zawodowe.

Lojalność i zaangażowanie to również częste cechy DDA jako partnerów w związkach. Choć mają ogromne problemy z budową relacji – jeśli im się to uda, dążą do zapewnienia jej trwałości. Inna rzecz, że jako niepoprawni „altruiści” czasem płacą za to zbyt wysoką cenę, ponownie chowając swoje marzenia, oczekiwania, emocje.

Odnaleźć siebie

Różne są drogi, którymi DDA dochodzą do grup terapeutycznych – czy grup wsparcia. Czasem jest to „moment przesilenia” w odczuwaniu swojego życia, czasem ewolucja trwająca latami. Często katalizatorem przemian jest rozmowa z innym DDA.

Grupa wsparcia, oparta na założeniach wspólnot AA, pozwala na zachowanie anonimowości. Bez nazwiska, miejsca pracy i zamieszkania łatwiej pokonać wstyd, który zamroził kontakt z przeszłością. Okazuje się, że tak jak „piciorysy” alkoholików w grupach AA mają wiele podobnych cech, tak i w opowieściach DDA można wydzielić dużą część wspólną dla wszystkich historii. Uczestnik grupy, mówiąc o swej przeszłości, daje słowa temu, co minione, a czego jako dziecko nie potrafił nazwać. Odkrywa przeszłe emocje po to, by je skojarzyć z tamtymi wydarzeniami. Zaczyna odczuwać własne emocje – takie, jakie były jego udziałem, gdyby wówczas, jako dziecko, ich nie stłumił. Łatwiej wyrazić to, co przed laty zawstydzało bądź przepełniało strachem i złością, gdy się okazuje, że inni mówią o podobnych wydarzeniach. – To był potwór – powie DDA, słuchając opowieści z dzieciństwa innego uczestnika grupy. Nazywając przeszłość współtowarzysza, łatwiej odzyskuje kontakt z własnym odczuwaniem minionych spraw, których jako dziecko nie mógł i nie potrafił właściwie ocenić i odczuć.

W historiach opowiadanych przez innych można odnaleźć siebie, swój strach, swój wstyd, swoją złość i poczucie bezradności. Dorosły człowiek daje sobie prawo do takiej oceny przeszłości. Pozwala sobie na wyrażenie złości wobec ojca, matki. Reaguje po latach tak, jak nie mógł się zachować jako dziecko. Ma szansę na wypracowanie nowych modeli zachowań, opartych na własnych emocjach, których już nie trzeba się bać. Nauczy się wsłuchiwania w swoje emocje, odzyska szacunek dla własnych potrzeb, zrozumie swą niepowtarzalną podmiotowość, a może nawet się polubi – takim, jakim jest. I jakim był. Bo koszmar pozostanie koszmarem – ale oswojonym, w klatce opatrzonej napisem: BYŁO I NIE WRÓCI. Jak w Czarnobylu: był dramat, ale szkodliwego promieniowania już nie ma.

I wówczas DDA naprawdę rozpocznie swoje dorosłe życie.


Źródło: www.repka.pl
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra21.10.2020 07:04:39
poziom 5

oczka
  
Mazi
12.01.2010 17:11:31
Grupa: Użytkownik

Posty: 7 #409282
Od: 2009-12-29
ostatnio spotkałem się z przypadkiem, gdzie osoba pochodzi z rodziny w której nadużywał ojciec alkohol, ona na płaszczyźnie intelektualnej twierdzi, że nie ma wiele cech dda, ale jest w związku, który jest coraz bardziej trudny dla niej, ze względu na to, że partner...jest uzależniony od alkoholu, czyli przypadek do leczenia, że jednak cechy dda mają "żywą" funkcję
  
Admin
13.01.2010 09:49:59
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #409853
Od: 2009-6-1
Bo trudno przyznac sie do tego że pochodzi sie z rodziny dysfunkcyjnej, a przyznanie sie do tego że ta dysfunkcja wpłyneła na nasze życie, jest jeszcze trudniejsze zdziwiony
Nie jestem DDA ale tak kiedyś ktos powiedział, a to że był uzależniony od narkotyków, było tylko przypadkiembardzo szczęśliwyzakręcony
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » DDD/DDA/DDRR » BOMBA Z OPÓŹNIONYM ZAPŁONEM

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny

Marzycielska Poczta. darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków