NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » PSYCHOLOGIA » PSYCHOLOGICZNE GRANICE- CZ 1 I CZ 2.

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Psychologiczne granice- cz 1 i cz 2.

  
Admin
24.07.2009 20:06:57
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295869
Od: 2009-6-1
Psychologiczne granice - część 1 - podstawowe informacje
Autor: Małgorzata Osipczuk

MOJE terytorium psychologiczne - to, co zależy ode mnie i należy do mnie: moje myśli, uczucia, decyzje, czyny, potrzeby, prawa, tajemnice, sposób dysponowania moimi rzeczami.
Granica jest informacją dla innych

Postawienie psychologicznej granicy ma spełniać podobną rolę co fizyczne granice: komunikować o odrębności danego podmiotu, o własności danego terytorium, o zgodzie bądź nie na wejście i zbliżenie się, o tym czyje prawa obowiązują - czyli kto tu rządzi, a czasem o możliwych konsekwencjach złamania tych obwieszczonych reguł.

Tak więc widząc posiadłość ogrodzoną płotem otrzymujemy automatycznie dość rozbudowaną, ale i ważną informację.

"Czyj to ogródek i komu wolno kosić w nim trawę?"

Mianowicie, że ta ogrodzona przestrzeń jest CZYJAŚ a nie jest moja, nie mogę swobodnie sobie na nią wejść - wkroczenie do tej przestrzeni wymaga pewnego procesu decyzyjnego: rozważenia celowości tego, możliwości i ewentualnych konsekwencji.

Analogicznie, w kontakcie z drugim człowiekiem - jeśli umie on zaznaczać swoje granice - dostaję czytelne komunikaty o tym, czego on/ona sobie życzy, czego nie chce, na co się godzi a na co nie. Wiem, że to on/ona podejmie decyzję w swojej sprawie a nie ktoś inny - bo ta przestrzeń jest jego/jej.

"Jaki jest właściciel ogródka i czego oczekuje ode mnie?"

Dość ważną informacją jest sam płot - jaki jest? Wysoki, niedostępny i nieprzejrzysty? Czy niski, łatwy do przeskoczenia, kolorowy, wyłamany w pewnych miejscach? Z wyglądu ogrodzenia dość łatwo jest wywieść wniosek na temat PODEJŚCIA właściciela do samego siebie i swojej prywatności - czy jest gotowy gościć u siebie intruzów? Czy pozwoli zajrzeć sobie do okna? Jak bardzo ceni sobie kontakt z ludźmi na własnych zasadach, w czasie przez siebie tylko ustalonym? Ta zaprojektowana przez właściciela granica może być zachętą do wejścia z butami na jego teren lub może być wręcz ostrzeżeniem "lepiej tego nie rób!".

"Na co stać właściciela ogródka?"

Większość ogrodzeń dostarcza też wiedzy na temat możliwych skutków ich przekroczenia. Używając wyobraźni możemy bez trudu odkryć co się stanie jeśli pokonamy wysoki mur z zainstalowanymi kamerami i tabliczką z podobizną groźnego psa, i w kontraście - co się wydarzy, gdy przejdziemy przez obszerny wyłom w drewnianym niskim płocie i wydeptaną dziką ścieżką w tym miejscu na trawie.

Jak ludzie zaznaczają swoje granice?

W kontaktach międzyludzkich dostrzegamy całą masę komunikatów o granicach osobistych. Najbardziej znane to słowa TAK i NIE, ZGADZAM SIĘ lub NIE ZGADZAM SIĘ, JA i TY, ON, MY, itp. Język mówiony lub pisany wyraźnie zarysowuje terytoria psychologiczne. Są też słowa dające informację o słabości granic: NIE WIEM, NIE JESTEM PEWNA/Y, TY ZDECYDUJ, JEŚLI TAK CHCESZ�, a czasem milcząca zgoda "dla świętego spokoju" albo z obawy przed urażeniem kogoś.

Ogromne bogactwo języka niewerbalnego daje też szereg możliwości komunikowania o swojej granicy: przebogata mimika, gesty rąk, postawa ciała, patrzenie w oczy lub unikanie wzroku, ton głosu, intonacja, głośność i tempo mówienia, oddech, itd. W dużej mierze to sposób wyrażania słów stanowi o stanowczości i jest najbardziej przekonującym komunikatem przekazywanym drugiej osobie. Czyli warto popracować nad stanowczą, wyrazistą mową ciała.

Znajomość swoich granic

O swoje granice należy dbać. Przede wszystkim warto dobrze ten swój osobisty płot poznać - w którym miejscu stoi? Czy inne osoby go dostrzegają i czy traktują go z należnym szacunkiem? Czy potrzebna mu naprawa? A może warto go w którąś stronę przesunąć albo umocnić? Dodać do niego jakąś widoczną informację? Umieścić gdzieś furtkę, która umożliwi wejście, ale tylko zaproszonym i zaakceptowanym gościom? Jak daleko ode mnie stoi ta granica - czyli na ile pozwalam blisko do siebie podejść innym? Jeśli za blisko mi do płotu - mój obszar intymności będzie wciąż atakowany, jeśli za daleko - będę żyć jak w samotnej twierdzy.

Ale stan naszych granic nie zależy tylko od naszych świadomych decyzji. Niestety, wpływ na to, jak potrafimy używać psychologicznych granic mieli inni ważni ludzie, których zachowań doświadczaliśmy w toku naszej osobistej historii.

Granice psychologiczne a radzenie sobie z przemocą

Granice mogą zostać poważnie naruszone przez powtarzające się inwazje - wyobraźmy sobie drewniany płot z wyłamanymi szczeblami po wielokrotnym zakradaniu się złodzieja. Z czasem w tym miejscu płot może wręcz przestać istnieć, sam właściciel - wiele razy okradziony, zaatakowany - przestanie mieć poczucie, że między nim a napastnikiem istnieje jakaś namacalna granica. Taka uszkodzona granica - nigdy nie naprawiony zwalony płot - stać się może zachętą dla innych intruzów, którzy odczytają tą wyrwę w granicy jako pokusę i zachętę do szkodzenia właścicielowi.

Taka sytuacja ma właśnie miejsce w wielu życiorysach ofiar przemocy, które poprzez wczesne doświadczenia wykorzystania, maltretowania przez silniejsze osoby - w dorosłym życiu znów doznają krzywdy. Tym razem najczęściej ze strony swoich partnerów, ale też nierzadko od innych osób - współpracowników, szefów, znajomych i nieznajomych, którzy jakimś wewnętrznym radarem odczytują "wyrwy" w granicach osobistych potencjalnej ofiary.

Z tym, że ten wewnętrzny radar wcale nie jest tak tajemniczy jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Potencjalny sprawca przemocy, ktoś kto lubi naruszać czyjeś terytorium, dominować nad drugą osobą a nawet ją ranić - bez większego trudu znajdzie do pary potencjalną ofiarę swoich ataków. Kogoś, kto raczej się nie przeciwstawi z całą swoją mocą, kogoś, kto raczej ulegnie niż zdominuje. Działa jakiś magnetyzm, intuicja? Jeśli intuicją nazwiemy umiejętność wprawnego odczytywania drobnych sygnałów i łączenia ich w całościowe wnioski - to tak.

Testowanie granic

Każda osoba, która lubi dominować i ranić innych - będzie używać swego rodzaju testów na uległość. Innymi słowy - testów na przepuszczalność i wytrzymałość granic psychologicznych danej osoby. Będzie sprawdzać jak zareaguje partner jeśli zrobi krok na jego trawnik - minimalnie przekroczy granicę po raz pierwszy. Co na to właściciel posiadłości? Uda, że tego nie widzi, albo że nic takiego się nie stało? Czy zrobi jakiś gest by podkreślić granicę? Np. odmówi, albo powie o swoim niezadowoleniu, złości? Wyprosi intruza poza swój teren czy pozwoli mu pójść po swoim wypielęgnowanym trawniku dalej?

Często pierwsze minuty znajomości dostarczą istotnych informacji w tej sprawie. A jeśli ktoś ma trening w odbieraniu przemocy i jego osobiste granice wielokrotnie były podeptane - to nie zareaguje stanowczą obroną swojego terytorium. Być może nawet nie odczyta zdeptania trawnika jako agresji, być może zracjonalizuje to np. dobrymi intencjami sprawcy i zbagatelizuje, być może nie uzna tego za coś wartego uwagi. Nieświadomie i nieintencjonalnie da sygnał sprawcy: "Mam ponaruszane granice - jeśli chcesz się przekonać jak bardzo - zrób następny test!". I sprawca to zrobi by sprawdzić, jak daleko może się posunąć i czy warto dalej inwestować w tę znajomość: "� bo jeśli się asertywnie obroni to trzeba będzie poszukać innej ofiary i innego płotu. Ale jeśli przekroczę jej granice raz drugi - z trochę większym impetem lub o dwa kroki dalej - a ona na to pozwoli?". Tak zaczyna się dramat powtarzanej traumy przemocy - dramat, którego można uniknąć. Jak? O tym w drugiej części artykułu...
(publikacja: 2008-06-07)


_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra24.05.2022 11:02:18
poziom 5

oczka
  
Admin
24.07.2009 20:07:40
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295870
Od: 2009-6-1
Psychologiczne granice - część 2 - umacnianie i naprawa uszkodzeń
Autor: Małgorzata Osipczuk

"(...) jeśli ktoś ma trening w odbieraniu przemocy i jego osobiste granice wielokrotnie były podeptane - to nie zareaguje stanowczą obroną swojego terytorium. Być może nawet nie odczyta zdeptania trawnika jako agresji, być może zracjonalizuje to np. dobrymi intencjami sprawcy i zbagatelizuje, być może nie uzna tego za coś wartego uwagi. Nieświadomie i nieintencjonalnie da sygnał sprawcy: "Mam ponaruszane granice - jeśli chcesz się przekonać jak bardzo - zrób następny test!". I sprawca to zrobi by sprawdzić, jak daleko może się posunąć i czy warto dalej inwestować w tę ofiarę."

Terapia jako profilaktyka dalszych zranień

Wszystkie te osoby, które los doświadczył przemocą fizyczną, psychiczną i seksualną w dzieciństwie są bardziej narażone na zranienie ze strony sprawców przemocy w swoim już dorosłym życiu. Dlaczego? Bo, jak już przytaczałam w części 1-ej, mają ponaruszane granice osobiste i dużo łatwiej będzie im uwikłać się w relację ze sprawcą, trudniej - o dziwo! - go rozpoznać i trudniej wydobywać się z zależności i przeciwstawiać rozwiniętej już przemocy. Jednak są sposoby na to by odbudować swoje granice tak by dobrze służyły.

Na pewno każdej młodej osobie wchodzącej w dorosłe życie ze zranioną duszą i ciałem na skutek przemocy proponowałabym psychoterapię. Nie tylko po to by pozbyć się dojmującego cierpienia. Także po to by siebie dobrze poznać, by wiedzieć gdzie jestem JA i moje terytorium psychologiczne a gdzie inni ludzie, gdzie przebiega ta granica?

W terapii często odwiedza się te ponaruszane miejsca, te wyrwy w płocie, którymi niegdyś sprawca przemocy chadzał i atakował. To konieczne powroty z powodów emocjonalnych - pozwalają upuścić upchnięte w podświadomości uczucia. Ale też pozwalają rzucić światło na sam fakt zdewastowanych granic w tym miejscu i konieczność ich odbudowy.

Wielokrotne naruszenie granicy przy niemożności obronienia się skutkuje najczęściej pewnym mechanizmem obronnym - wyparciem. Ofiara przemocy wymazuje ze świadomości wspomnienie tej agresji albo chociaż związane z nią emocje. Częstokroć wypiera też świadomość swojej granicy i moment, sposób jej przekroczenia. Jeśli tak jest - to w późniejszym życiu będzie brakować świadomości aktualnego przekraczania granicy w tym właśnie miejscu przez inną już osobę.

Magia? Nie, zawiłości ludzkiej psychiki - dlatego warto te sprawy odwikłać przy użyciu profesjonalnej psychoterapii. Samemu nie uda się zbadać swojej podświadomości i tego, co się w niej obronnie ukryło. Do tego potrzebny jest drugi - znający się na rzeczy - człowiek. Współtowarzysz w tej podróży w głąb siebie, przewodnik zapewniający bezpieczeństwo i dbający o granice - psychoterapeuta.
Asertywność - sztuka zaznaczania swoich granic

Świetnym uzupełnieniem dla psychoterapii jest trening asertywności. Asertywność to uczciwe, bezpośrednie i stanowcze informowanie o swoich potrzebach, uczuciach i opiniach, w sposób szanujący potrzeby, uczucia i prawa drugiej osoby. Różni się to więc od zachowania agresywnego, w którym wyrażamy nasze potrzeby bez liczenia się z innymi ludźmi, różni się też od zachowania uległego, w którym rezygnujemy z realizacji siebie, własnych potrzeb i uczuć. Asertywnie znaczy więc: wyrażam siebie i bronię własnych praw, uznając prawa innych.

Jako człowiek asertywny biorę odpowiedzialność za kształt relacji z ludźmi - stawiam warunki, pozwalam lub nie zgadzam się, decyduję, wybieram. Ja to robię - nie pozostaję w roli osoby, która tylko reaguje i odbiera ataki. Pamiętaj: Masz prawo żyć tak, jak chcesz i zależy to tylko OD CIEBIE!

Komunikat JA - określa moje granice i wyraża mnie Podstawą umiejętności asertywnego zachowania się jest posługiwanie się KOMUNIKATEM JA. Służy temu, aby w sposób spokojny i jasny, nie budzący agresji u odbiorcy, wyrazić, co czujesz lub czego chcesz. Jest prosty do opanowania, bo ma przejrzystą strukturę:

"Ja czuję ( tu nazwa uczucia), gdy ty (tu określenie zachowania drugiej osoby)"

Np. " Poczułam się zirytowana, gdy Ty spóźniłeś się na nasze spotkanie."

"Komunikat ja" sygnalizuje odbiorcy, że mówimy o sobie, o tym, co się z nami dzieje, gdy on zachowuje się w określony sposób. Ludzie na ogól nie ujawniają swoich emocji będących następstwem czyjegoś zachowania. Tymczasem mamy prawo przeżywać to, co przeżywamy, i mamy prawo informować o tych przeżyciach ich "sprawcę".

Człowiek asertywny nigdy nie zaczyna zdania od "TY". Nie ocenia i nie wartościuje innych. Mówi o swoich prawdziwych odczuciach, bo to jedyny uczciwy sposób, by wyrazić siebie. Nie atakuje i nie deprecjonuje swojego rozmówcy. Nie obrzuca go wyzwiskami. Nie przemyca aluzji o jego braku taktu. Nie stawia zarzutów. Nie wytyka mu, że jest taki i owaki. Nie mówi: - "Ale jesteś nachalny!" Mówi: - "Ja nie mam na to ochoty". Ja.

Przestawienie się na ten sposób komunikacji wymaga czasu, wysiłku i kolejnych ćwiczeń. Większość z nas mimowolnie używa komunikacji TY. "Ty jesteś�, bo Ty�, jak mogłeś!, denerwujesz mnie, itp.". Asertywność oznacza branie odpowiedzialności za to, co komunikuję i wyrażanie swoich uczuć, opinii, oczekiwań, wątpliwości, niezgody i zgody oraz potrzeb wprost - od Ja.

Trening asertywności - nauka szacunku do siebie

Trening asertywności odbywa się w grupie kilkunastoosobowej wraz z jednym lub dwoma - prowadzącymi trenerami. Najczęściej całość trwa 30 do 50 godzin - wtedy jest to solidna porcja zawierająca zarówno mikroedukacje jak i praktyczne ćwiczenia.

W czasie treningu porusza się kolejne wątki i trudności w asertywnym zachowaniu, np. umiejętność odmawiania, przeciwstawiania się naciskowi, wyrażania swoich odczuć, proszenia o pomoc, wyrażania przeciwstawnych opinii, radzenia sobie z krytyką, zwłaszcza z tą raniącą lub aluzyjną, asertywne wyrażanie krytyki, itp. W czasie treningu przygotowuje się propozycję konstruktywnej reakcji w danej sytuacji a następnie odgrywa się ją w scence z udziałem innych uczestników. Trener pomaga wypracować asertywną mowę ciała.

Sama sytuacja ćwiczenia na forum grupy jest możliwa dzięki wypracowanej przez grupę atmosferze bezpieczeństwa, zaufania i bliskości. Nad tym m.in. czuwa prowadzący, ale i zależy to od sposobu ukonstytuowania się grupy. Pewnie z uwagi na to więcej możemy się spodziewać po udziale w treningu organizowanym w ośrodku psychoterapeutycznym niż w treningu, na który wysyła nas pracodawca i w którym wezmą udział nasi współpracownicy albo koledzy z tego samego roku studiów.

Warto zdawać sobie sprawę, że to w dużej mierze nasza otwartość w ujawnieniu na forum trudnego kawałka ze swojego życia i gotowość do pracy nad nim decydują o sukcesie. Jeśli nie będziemy się czuli w grupie swobodnie - nie sięgniemy po nasze prawdziwie trudne reakcje, ominiemy je, starając się tylko w czasie treningu jak najlepiej wypaść przed innymi, ukryć słabe strony, nie narazić się na śmieszność czy inne reperkusje. A przecież trening asertywności może wyglądać inaczej i może być ogromną pomocą w ustanawianiu swoich granic i jasnym ich komunikowaniu. Może pomóc siebie bronić, ale też może służyć ociepleniu relacji z życzliwymi osobami. Pomoże też w zyskaniu szacunku do samego siebie.
(publikacja: 2008-06-07)

Źródło: psychotekst.pl
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » PSYCHOLOGIA » PSYCHOLOGICZNE GRANICE- CZ 1 I CZ 2.

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny

Marzycielska Poczta. darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków