NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » SEKTY » ZAŁOŻYCIELE SEKT

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Założyciele sekt

  
Admin
23.07.2009 20:25:13
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295198
Od: 2009-6-1
Boży wybrańcy - przywódcy sekt
Mariusz Gajewski

Każda grupa ludzka potrzebuje przewodnika - lidera. Charyzmatyczni liderzy pełnią w społeczeństwie szczególne role i dlatego traktowani są w sposób specjalny. To oni posiadają "specjalny związek z Bogiem", są dla swych wiernych drogowskazem, autorytetem, źródłem bezpieczeństwa, ludźmi o nieskazitelnej mądrości itp.

Wśród licznych przywódców religijnych i pseudoreligijnych można wyróżnić kilka charakterystycznych typów. Spotykamy wśród nich ludzi utożsamiających się z samym Bogiem, określających siebie jako "wybrańcy Boży", jasnowidzów, cudotwórców, lekarzy dusz, oświeconych, ale także skromnych zwyczajnych ludzi, mających specjalne posłanie czy misje do zrealizowania, którym zależy jedynie "na prawdzie".

Nie ma żadnych specjalnych cech predysponujących jednych a wykluczających innych do tego, by pełnić rolę przewodnika duchowego. Wśród założycieli i liderów współczesnych grup kultowych odnajdujemy ludzi młodych (kilkunastoletnich) jak i starszych, którzy na płaszczyźnie religijnej aktywnie zaczęli działać u schyłku swego życia. Są wśród nich ludzie prości (nawet analfabeci) jak i ludzie wykształceni z wysokimi stopniami naukowymi. Mężczyźni i kobiety. Ludzie z wielodzietnych rodzin oraz samotni.

Bez względu na wiek, pochodzenie, i wykształcenie przywódca będzie zawsze centrum życia sekty, wokół którego koncentrować się będzie cała jej działalność. Bez względu na to, kim jest i jak się będzie zachowywał w sekcie, właśnie on będzie najważniejszy. Posiadać będzie autorytet: pozycji i stanowiska, wiedzy, osobowości i charakteru, stopnia wtajemniczenia, misji i roli, jaką ma w niej odegrać. Przyjrzyjmy się zatem pokrótce kilku z tych "wybranych".
Lafayette Ronald Hubbard

Urodził się w Tilden w stanie Nebraska w USA, w marcu 1911 roku jako syn H.R. Hubbarda, kapitana amerykańskiej marynarki wojennej. Z powodu częstych nieobecności ojca młody Ron (jak nazywany jest w sekcie) spędził dziecięce lata pod opieką dziadka na farmie hodowlanej w Montanie.

Jako młodzieniec wrócił jednak do rodziców i wyjechał z nimi na Daleki Wschód. Tam zainteresował się naturą człowieka i zaczął studiować wschodnie religie. Następnie sporo podróżował, spotykał się z różnymi "ciekawymi" ludźmi jak czarownik z Mandżurii, Indianie z plemienia Siuksów, czy szaman z północnego Borneo.

Kontakty z członkami różnych kultów w Los Angeles oraz z przedstawicielami różnych kierunków psychologii, mistycyzmu i spirytualizmu pomogły mu stworzyć tło, na którym sformułował swój własny system filozoficzny.

Przez swoich wyznawców postrzegany był jako człowiek mający wysokie wykształcenie oraz rozległą wiedzę. Przez długie lata swojego życia Hubbard zarabiał na życie pisaniem książek, głównie o tematyce science-fiction. Pisywał również westerny, opowiadania przygodowe, a także scenariusze filmowe.

Podczas drugiej wojny światowej Hubbard służył w marynarce Stanów Zjednoczonych i podobno pobierał rentę inwalidzką, chociaż nie jest jasne, czy był ranny w służbie liniowej, czy zapadł na chorobę kwalifikującą go do renty. Sam twierdzi, że znajdował się u progu śmierci, gdy zwalniano go z marynarki, lecz do 1949 roku jego stan zdrowia polepszył się na tyle, aby wydano orzeczenie, że jest on zadowalający.

W latach pięćdziesiątych zapoczątkował tworzenie tego, co współcześnie nazywamy Scjentologią. Swoje przekonania przedstawił w książce Dianetics: The Modern Science of Mental Health.[1]

Sukces jaki odniosła Dianetyka, nowoczesna nauka o zdrowiu psychicznym., stała się znakomitym punktem wyjścia do stworzenia imperium finansowego. W 1958 roku, kiedy rząd brytyjski zabronił zagranicznym scjentologom wstępu do kraju (zakaz zniesiono w 1980r.) Hubbard kupił 42-u akrową posiadłość zwaną Saint Hill Manor w Est Grinstead, która od 1968 roku stała się światowym centrum grupy.

W 1978 r. FBI z dystryktu waszyngtońskiego wniosło sprawy przeciwko jedenastu starszym scjentologom za kradzieże w biurach rządów federalnych. Wszyscy zostali uznani winnymi i skazani, włącznie z Mary Sue Hubbard, żoną lidera. W 1988 r. władze Hiszpanii i Włoch urządziły naloty na centra scjentologiczne i aresztowano wielu członków grupy.

Hubbard stworzył organizację, która miała gwarantować swoim członkom terapię i cudowne środki na wszystkie choroby i niedomagania: fizyczne, psychiczne i duchowe.

Nazwa scjentologia powstała z połączenia łacińskiego słowa "scio" - pełne poznanie, i greckiego "logos" - nauka.

Jądrem tej nauki jest dianetyka (pozanaukowa metoda, przyrównująca mózg do komputera i utrzymująca, że engramy, które powodują choroby psychiczne, usuwać można przy pomocy psychoterapii). Oprócz dianetyki Hubbard stworzył jeszcze tzw. narconon, czyli system leczenia z nałogów.

Oba są pozbawione naukowych podstaw i całkowicie nieskuteczne. W wielu krajach działalność Kościoła Scjentologicznego została zakazana z powodu namawiania ludzi do uczestnictwa w tego typu pseudoterapiach i wyłudzania za nie ogromnych sum pieniędzy [2].
Chris Butler

Twórca orientalnej grupy znanej jako Misja Czaitanii - Chris Butler - urodził się w 1948 roku w Nowym Orleanie.

Jako dziecko za przykładem swego ojca zajmował się działalnością filantropijną i społeczną. Zainteresowanie to wynikało z faktu, iż on, jak i cała jego rodzina, byli pod silnym wpływem filozofii marksistowskiej. Po pewnym czasie, jak podają oficjalne materiały propagandowe grupy, zaczął interesować się medytacją i yogą. Mógł wtedy dostrzec płytkość ateistycznej i materialnej filozofii.

W 1968 roku w konsekwencji swoich zainteresowań stworzył Haiku School oj Nirvana Yoga, stając się dobrze znanym nauczycielem kundalini yogi i astangi yogi, występując pod imieniem Sai. Zachwycony nauką indyjskiego guru (Bhaktiwedanta Prahbupada założyciela ISKCON-u [3]) postanowił przyłączyć się do niego i stać się jego uczniem (1970).

Po pewnym czasie dochodzi jednak do konfliktu pomiędzy Butlerem a innymi uczniami guru Prabhupady. W konsekwencji napięć i nieporozumień Butler zmuszony zostaje do oddalenia się z szeregów Hare Kriszna. Po opuszczeniu ISKCON-u (1976) Chris Butler ogłosił się mistrzem, i rozpoczął przyjmowanie swoich uczniów (dokładnie w 1977 r).

Dla pozyskania autorytetu nazwał się Jagad Guru (nauczyciel świata). Założył również Instytut Wiedzy o Tożsamości - Misja Czaitanii (Science of Identiti Institute - Chaitanya Mission).

W jednej ze swoich broszur ideologicznych pisał, że najlepszą rzeczą na świecie jest: oszaleć na punkcie Kriszny. Całe życie członka Misji - twierdzi - powinno być wypełnione myślą o Krisznie. Już od samego rana zaraz po przebudzeniu powinni myśleć o Krisznie, śpiewać na jego cześć. Podczas śniadania w drodze do szkoły bądź do pracy, wciąż powinni być skupieni na Krisznie. Spacerując ulicą, prowadząc samochód, jadąc autobusem, przychodząc z pracy czy ze szkoły do domu. Cały czas.

W innym przypadku człowiek przygotowuje sobie drogę do piekła.
Czing Hai

Propagująca na całym świecie Quan Jin -- drogę natychmiastowego oświecenia Czing Hai - urodziła się w Au Lac. Za sprawą zainteresowań swojego ojca Czing Hai zwana obecnie przez swych wiernych Mistrzynią, w dzieciństwie zetknęła się z naukami wielkich chińskich myślicieli - Lao Tzu i Czuang Tzu.

Wyznawcy Mistrzyni Czing Hai twierdzą, że nie była ona typowym dzieckiem. Gdy inne dzieci odrabiały lekcje lub bawiły się, ona wolała czytać książki filozoficzne.

Jej rodzice byli katolikami, akceptowali jednak buddyzm, który wyznawała jej babka. Z nią w dzieciństwie Mistrzyni lubiła spędzać wolny czas. Babka czytała jej pisma buddyjskie i uczyła buddyjskich rytuałów. Prawdopodobnie dzięki wychowaniu w dwóch tradycjach religijnych, Czing Hai akceptuje teraz wszystkie religie.

W dzieciństwie Mistrzyni rano chodziła na mszę do kościoła katolickiego, do świątyni buddyjskiej szła po południu, a wieczorem słuchała wykładów z rozmaitych pism "świętych".

Przebywając w jednej z świątyń zrozumiała, że jest ona: wyjątkowym i znakomitym dzieckiem, jednym na miliard. Przybyła ona na ten świat z posłannictwa Quan Jin, aby wybawiać czujące istoty z nieszczęścia.

Przez jakiś czas pracowała dla Organizacji Czerwonego Krzyża w Niemczech jako tłumacz języków. Praca w Czerwonym Krzyżu przyczyniła się do wielu kontaktów z uchodźcami z różnych krajów. Mistrzyni Czing Hai była więc świadkiem cierpienia i zamętu, jakie powodują wojny i klęski żywiołowe. Sama cierpiała również widząc ludzką udrękę i szukała sposobu na jej zmniejszenie.

Po pewnym czasie doszła do wniosku, że niemożliwe jest, by jedna osoba mogła powstrzymać cierpienia całej ludzkości. Chyba, że byłaby ona oświecona. Toteż podczas swego pobytu w Europie, Mistrzyni praktykowała sumiennie medytacje. Poszukiwała nauczycieli, czytała dużo na tematy rozwoju duchowego i praktykowała różne metody medytacji.

Często jednak czuła, że to co robi, nie spełnia jej oczekiwań, i że nie osiągnęła jeszcze takiego stanu wewnętrznego rozwoju i oświecenia, o którym czytała w pismach świętych. Było to powodem głębokiej frustracji.

Podczas swego pobytu w Niemczech, Mistrzyni poślubiła niemieckiego naukowca z podwójnym tytułem doktora. Jednak dla realizacji swoich planów porzuciła życie małżeńskie doprowadzając do separacji. Po odejściu z domu zaczęła poszukiwać doskonałej metody, za pomocą której można by uzyskać wyzwolenie w ciągu jednego życia. W Sutrze Surangama Budda Siakjamuni powiedział, że metoda Quan Jin jest najwyższą ze wszystkich metod.

Podczas swoich podróży Mistrzyni spotkała wielu nauczycieli tej metody. Jednak dopiero po wielu latach, w Himalajach, odnalazła guru, który obdarzył ją Najwyższym Duchowym Przekazem, a więc tym, czego Mistrzyni poszukiwała przez lata. Przez pewien czas pozostała w Himalajach, w odosobnieniu oddając się swojej codziennej praktyce.

Po przyjeździe na Formosę przebywała w odosobnieniu w pobliżu małej świątyni w górach. Pewnego wieczoru, podczas tajfunu i ulewnego deszczu, do schronienia Mistrzyni przybyła grupa ludzi, przerywając jej medytacje. Na pytanie o powód tego najścia ludzie odpowiedzieli: Bodhisattwa Quan Jin (Bogini Miłosierdzia) wysłuchała naszych modlitw i powiedziała, że Ty jesteś wielkim Mistrzem, i że powinniśmy się modlić do Ciebie o metodę, która pozwoli nam osiągnąć wyzwolenie.

Mistrzyni próbowała odesłać ich z powrotem, lecz nie chcieli odejść. W końcu, wzruszona ich szczerością i oddaniem, zgodziła się udzielić im inicjacji, lecz dopiero po miesiącach oczyszczenia i diety wegetariańskiej.

Mistrzyni Czing Hai przyznaje się, że nie zawsze była oświecona. Kiedyś prowadziła normalne życie, dlatego zna ze swego doświadczenia nasze kłopoty, nasze bóle, namiętności, pożądania i wątpliwości. Lecz zna ona również Niebiańską Krainę Stanu Buddy, i wie jak można się tam dostać.

Jedynym celem jej życia dzisiaj jest pomaganie nam w naszej podróży wyprowadzenie nas z cierpienia i chaosu stanu nieprzebudzenia oraz doprowadzenie do stanu Szczęścia i Absolutnej Jasności Pełnej Realizacji Duchowej.

Czing Hai wygłasza wykłady dla wszystkich zainteresowanych. Różnią się one między sobą w zależności od tego, jakiego pochodzenia są jej słuchacze i w jakiej wyrośli kulturze, a są nimi chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, taoiści, etc.
Szandor La Vey

Ojciec współczesnego satanizmu twierdził: nie trzeba sprzedawać duszy Diabłu lub zawierać paktu z Szatanem. Szatan jako bóg, półbóg, osobisty zbawiciel lub jako cokolwiek, czego imię chciałbyś mu nadać, wymyślony został przez twórców wszystkich religii na świecie z jednego tylko powodu - aby przewodzić tu na ziemi grzesznym czynnościom i sytuacjom.

Zafascynowany ideologią zła, Szandor La Vey, tworząc "Kościół Szatana" i pisząc Biblię Szatana, w znacznej mierze inspirował się przemyśleniami swojego poprzednika "mistrza i nauczyciela" Crowleya.

We wszystkim, co pisał i mówił przebijała się nieustannie myśl: Nie istnieje żadne prawo poza zasadą "czyń, co chcesz". (...) Bądź silny, człowieku! Pożądaj i zaznawaj wszystkiego, co dają ci zmysły i ekstaza; nie bój się, że jakiś Bóg odrzuci cię z tego powodu. Każdy człowiek jest gwiazdą, jeżeli zdoła odkryć swoją własną prawdziwą wolę, w przeciwnym razie jest niewolnikiem; niewolnicy zaś muszą służyć. Niech zniknie miłosierdzie; przeklęci, którzy współczują! Zabijaj i torturuj, nie oszczędzaj nikogo! [4]

Szandor La Vey już w szkole średniej uważany był za wyjątkowe dziecko. Zafascynowany muzyką, metafizyką oraz okultyzmem przyciągał do siebie wielu ludzi. W wieku lat piętnastu zdobył wysoką pozycję w orkiestrze w San Francisco. Z biegiem czasu jednak zainteresowania dotyczące ezoteryki doprowadziły La Veya do porzucenia szkoły i opuszczenia rodzinnego domu.

Po zerwaniu kontaktu ze szkołą i domem młody La Vey przyłączył się do obwoźnej grupy cyrkowej, która wydawała się mu miejscem w sam raz dla niego. Pracował ciężko, zajmując się dokarmianiem zwierząt w klatkach. Z czasem awansował na asystenta jednego z cyrkowców. Po kilku latach pracy postanowił jednak odejść znudzony monotonią przedstawianych, wciąż tych samych, występów.

W wieku osiemnastu lat udało mu się zostać asystentem pewnego iluzjonisty, od którego nauczył się hipnozy. W wieku dwudziestu jeden lat, La Vey ożenił się, porzucił dotychczasowe swoje zajęcia, które pochłaniały mu wiele godzin na rzecz pełniejszego zaangażowania się w związek małżeński.

Po odpowiednim przygotowaniu La Vey dostał się na Wydział Kryminologii w City College of San Francisco. Podczas późniejszej pracy jako policyjny fotograf, obcując z wciąż nowymi przypadkami morderstw, które musiał fotografować, stopniowo kształtuje i rozwija w sobie myśli dotyczące wartości życia i śmierci.

Widziałem najbardziej krwiożercze i mroczne strony ludzkiej natury - stwierdził pewnego razu na jednej z sesji poświęconej jego przeszłości. Mówił, że widział: ludzi zastrzelonych przez szaleńców, zadźganych nożem przez przyjaciół; małe dzieci leżące w rynsztoku - potrąconych przez zbiegłych z miejsca wypadków kierowców. Było to odrażające i wpędzające w depresję. Zadałem sobie pytanie: Gdzie jest Bóg. Zacząłem nienawidzić świętoszkowatego podejścia ludzi do przemocy - zawsze mówili - taka jest wola Boża [5].

W wyniku tego przeżycia po trzech latach zrezygnował z pracy i powrócił do swojego ulubionego zajęcia - gry na organach. Niezależnie od wszystkich jego przeżyć i losów związanych z domem i pracą La Vey wciąż studiował ezoterykę i magię zachwycony wszystkim tym, co związane było z okultyzmem.

Z biegiem czasu, kiedy nabrał pewności siebie rozpoczął wygłaszanie cotygodniowych wykładów dotyczących tej problematyki (nawiedzenia duchów, ESP, wyjaśnianie snów, wampiryzmu energetycznego, wilkołaków, magii białej i czarnej, itp.). Po pewnym czasie wokół niego zgromadziła się grupa ludzi znana jako "Magiczne Koło". Głównym celem koła było odprawianie magicznych rytuałów, które wymyślał La Vey.

Zbuntowany wobec chrześcijańskiej wizji Boga, człowieka i świata, dla podkreślenia swojego sprzeciwu opracował ceremonię "czarnej mszy", która miała być negacją mszy katolickiej. Dla swoich celów zebrał olbrzymią ilość opracowań i książek dotyczących ceremonii starożytnych ludów.

Zafascynowany historią templariuszy z czternastowiecznej Francji, Klubem Ognia Piekielnego i Złotego Świtu z osiemnasto- i dziewiętnastowiecznej Anglii, poszerzał stopniowo swoją ideologię i rytuały. Diabła, którego stopniowo zaczął stawiać w centrum opracowywanych wykładów i ceremonii rozumiał jako przeciwnika Boga.

Uważał go za ciemną siłę, będącą ukrytym napędem zmysłowej natury, odpowiedzialną za przebieg większości spraw toczących się na ludzkiej ziemi a których nauka nie jest w stanie wytłumaczyć. Szatan uważany był przez La Veya za ducha postępu, który jest: inspiratorem wszystkich wielkich ruchów, które wniosły wkład w rozwój cywilizacji i postęp ludzkości.

Jest duchem buntu wiodącego do wolności wszystkich herezji, które prowadzą do wyzwolenia. [6] W roku 1966, w ostatnią noc kwietnia (zwaną Nocą Walpurgi) Szandor La Vey ogłosił powstanie Kościoła Szatana, stając się jego najwyższym kapłanem.
Joseph Kibwetere

Urodził się w Afryce. Po przejściu w dzieciństwie religijnego buntu wstąpił do seminarium.

Świat poznał go jako sprawcę rytualnego spalenia swoich wiernych. W marcu 2000 r. w małym kościele, w niewielkim miasteczku Kanungu (ok. 300 km. od stolicy Ugandy), doprowadził do śmierci ponad tysiąc osób.

Część z nich popełniła zbiorowe samobójstwo, ginąc w płomieniach podłożonego w kościele ognia (okna i drzwi zostały zbite od zewnątrz tak, aby uniemożliwić ludziom ucieczkę). Inni zostali bestialsko zamordowani (otruci, zadźgani nożem, powieszeni i uduszeni przed podłożeniem ognia). Przewodził sekcie znanej pod nazwą: Ruch Na Rzecz Przywrócenia Dziesięciu Przykazań (The Movement for the Restoration of God).

W sekcie obowiązywało bezwzględne posłuszeństwo, miały miejsce długotrwałe głodówki, dochodziło do maltretowania dzieci.
Marshall Herff Applerwhite

Był przywódcą sekty Bramy niebios (znany jako Bo, Winnie, Do) w 1997 roku doprowadził 39 osób do odebrania sobie życia - ginąc wraz z nimi. Członkowie sekty popełnili samobójstwo zażywając środki nasenne i dusząc się foliowymi workami.

M. H. Applewhite urodził się w 1931 roku w stanie Texas. Jego rodzice byli głęboko wierzącymi prezbiterianami. W wyniku poszukiwań duchowych postanowił studiować kierunki teologiczne. Studiował w Virgini na: Union Theologic Seminary in Richmond.

Stopniowe problemy, na które napotyka podczas studiów zmuszają go do ich przerwania. Po odejściu ze szkoły podejmuje szereg dorywczych prac. Na krótko związał się z First Presbyterian Church in Gastonia. Ostatecznie zostaje nauczycielem muzyki w St. Thomas University. Z biegiem lat górę biorą jednak jego zainteresowania metafizyczne.

W latach osiemdziesiątych wraz ze swoją miłością życia Bonnie Lu Trousdale Nettles rozpoczyna rozbudowę swojej wyimaginowanej ideologii. Dowolnie mieszał parapsychologię, chrześcijańskie dogmaty i filozofię buddyjską oraz astrologię. Po śmierci żony rozpoczął systematyzowanie swojej filozofii, gromadząc wokół siebie chcących go słuchać ludzi. Tak powstały pierwsze zorganizowane grupy tj. The Two, Heaven's Gate, Total Overcomers Anonymous, H.I.M.
David Koresh i Victor Houteff

Tak naprawdę nazywał się Vernon Howell. Od najmłodszych lat fascynowały go dwie rzeczy: granie na elektrycznej gitarze i czytanie Biblii. Początkowo przynależał ze swoją matką do kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, gdzie został ochrzczony.

Na zebraniach słyszał czytane teksty o nadejściu dnia Apokalipsy. Zafascynowany myślą o możliwości bliskiego nadejścia końca, potrafił godzinami rozprawiać z bliskimi na ten temat. Z czasem, po serii konfliktów, Vernon przeniósł się do innej millenarystycznej grupy (pochodzenia adwentystycznego) znanej jako Szczep Dawidowy z siedzibą zwaną Mount Carmel (Góra Karmel - na cześć miejsca gdzie Eliasz walczył z Baalem, i postanowił oczekiwać na apokalipsę).

Historia tej grupy zasadniczo nie odbiega od historii innych pomniejszych sekt. Założona została przez bułgarskiego sprzedawcę pralek Victora Houteff'a - wykluczonego ze społeczności adwentystycznej.

W założonej przez siebie sekcie skupiał on rozmaitych niezadowolonych adwentystycznych ekstremistów liczących na rychły koniec świata. Houteff także spodziewał się szybkiej restytucji Królestwa Dawidowego.

W 1942 roku nadał swojej grupie nazwę Szczepu Dawidowego, przygotowując tym samym wszystkich na przyjęcie powracających z całkowitego rozproszenia Żydów. Z biegiem czasu zaczął przygotowania do ostatecznego zebrania stu czterdziestu czterech tysięcy wiernych. Oczekiwał również rychłego powrotu Jezusa Chrystusa.

Po śmierci Houteff'a w 1955 roku rozpoczyna się najtrudniejszy czas dla sekty. Walka o wpływy i majątek doprowadza dawidian do niemalże całkowitego rozproszenia. W 1959 roku (22 kwietnia) dawidianie wraz z wdową po Houteftie Florence, spodziewają się nadejścia końca świata.

Ta przepowiednia końca czasów znana była niemal w całych Stanach Zjednoczonych. W dniu zagłady wszyscy członkowie sekty mieli umrzeć, a następnie zmartwychwstać do życia w niebiańskim raju. Po niespełnionym proroctwie sporo dawidian odeszło, a sama grupa podzieliła się na kilka mniejszych frakcji.

Najsilniejszemu odłamowi przewodził Ben Roden. On to właściwie stworzył sektę znaną jako Gałąź Dawida. Po jego śmierci przywództwo grupy otrzymał Vernon Howell. Był on osobą niezwykłą. Potrafił godzinami wygłaszać improwizowane kazania przed wiernymi. Był z pewnością postacią charyzmatyczną.

Pogardliwie też traktował swoich uczniów. Po przejęciu przywództwa w grupie Vernon ogłosił się Dawidem Koreshem. Z biegiem czasu stworzył własną teologię końca czasu. Koresh widział w niej siebie jako "grzesznego mesjasza", jedynego zbawiciela ludzkości będącego w stanie uratować ludzi przed nadchodzącą apokalipsą.

Jak pamiętamy, 19 kwietnia 1993 roku Gałąź Dawida (The Branch Davidian), po 51 dniach oblężenia stoczyła (na terenie Waco w Teksasie) regularną walkę z policją, FBI oraz oddziałami Gwardii Narodowej. Do walki z sektą użyto ciężki sprzęt, łącznie z czołgami. Koresh i część dawidian zginęła w płomieniach farmy lub zastrzelona podczas walki.
Sun Myung Moon

Urodził się 6 stycznia 1920 r. w dzisiejszej Korei Północnej. Jako chłopiec uczęszczał do szkoły konfucjańskiej. Około 1930 r. jego rodzice przeszli na chrześcijaństwo. Według jego słów, w wielkanocny poranek 1935 r., gdy jako szesnastoletni młodzieniec modlił się w górach, objawił mu się Jezus i poprosił go o kontynuowanie misji, którą sam rozpoczął prawie 2000 lat temu.

W latach czterdziestych młody Moon miał kontakt z koreańską sektą Zakon Izraela. Przywódca tej sekty, Park Moon Kim twierdził, że jest Mesjaszem, Zbawcą ludzkości, a Korea jest krajem wybranym na miejsce nowego Izraela. Tę myśl o wybraństwie Korei młody Moon zapożyczył od Kima i włączył później do swojej nauki.

W 1945 r. skończył formułować naukę, znaną jako Boska Zasada i rozpoczął publiczne nauczanie. Duchowni chrześcijańscy odrzucili jego nauki jako nie biblijne. Wezwany ponoć przez samego Boga do komunistycznej Korei Północnej, rozpoczął tam publiczne nauczanie. Oskarżony o zakłócanie porządku publicznego, w listopadzie 1946 jako młody pastor został aresztowany.

W kwietniu 1948 r. ponownie został uwięziony i skazany na ciężkie roboty w obozie koncentracyjnym Hungnam spędzając tam trzy lata. Z obozu został uwolniony przez Amerykanów w 1950 r. Doświadczając wewnętrznych poruszeń związanych z wiarą, wraz z jednym ze swoich uczniów zbudował w małej wiosce Pusan chatę z tekturowych pudeł i tam na nowo rozpoczął swoją działalność. Moon w swoich przemówieniach często nawiązuje do czasu, gdy był więziony.

1 maja 1954 r. założył Ruch pod Wezwaniem Ducha Świętego dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa Światowego (powszechnie zwany Kościołem Zjednoczeniowvm). Do 1957 r. zostały utworzone oddziały kościoła w trzydziestu miastach Korei. [7]

W 1958 r. pierwszy misjonarz udał się do sąsiedniej Japonii, a w rok później inni misjonarze przybyli do Ameryki.

16 marca 1960 r. Rev Moon poślubił panią Hak Ja Han. W 1965 r. wyruszył w pierwszą światową podróż, a w 1971 r. rozszerzył działalność na Stany Zjednoczone. Początki były co prawda trudne ale upór Moona pozwolił mu w 1974 r. przemawiać do wielotysięcznego tłumu, zgromadzonego na Madison Square Garden w Nowym Jorku.

Potem przemawiał we wszystkich 50 stanach. W 1975 r. jego organizacja swym zasięgiem objęła około 120 krajów całego świata.

Mariusz Gajewski
_________________


_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra26.10.2020 08:15:09
poziom 5

oczka
  
Admin
23.07.2009 20:25:40
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295199
Od: 2009-6-1
Mesjasze XX wieku
ks. Andrzej Zwoliński

Kierownicy sekt i nowych ruchów religijnych, pojawiających się współcześnie, reprezentują specyficzny typ przywódcy religijnego. Występują oni pod różnymi tytułami, jako "mistrzowie", "cesarze", "patriarchowie", "arcykapłani", "guru", "magowie", "święci", "prorocy", "jogowie", "mesjasze", "kierownicy", "pierwsi bracia", itp. Ponieważ przywódca posiada specjalny wiosek z Bogiem, a niekiedy nawet sam zajmuje Jego miejsce, może decydować o doktrynie i zachowaniu członków grupy religijnej.

Zajmuje w niej miejsce centralne i staje się symbolem jej stabilności, jedności, żywotności i gwarantem przetrwania. Doprowadza to do całkowitego uzależnienia członków grupy od wierzeń, zachowań i stylu życia aprobowanego przez przywódcę.

Święty mistrz" - założyciel grupy, obdarzony wysokimi tytułami, żądający boskich hołdów i absolutnego posłuszeństwa, zwykle nie wtrąca się w sprawy przyziemne, stwarzając aurę sakralności. Wobec szeregowych członków grupy reprezentuje go hierarchia dysponująca bardzo szerokim zakresem władzy. Zwykle po śmierci mistrza rolę przywódcy przejmuje najwyżej stojący w hierarchii dostojnik.

Pośród licznych przywódców i liderów nowych grup religijnych czy pseudoreligijnych można wyróżnić kilka charakterystycznych typów. Uwzględniając treść mandatu, na który się powołują przywódcy zakładając własną grupę religijną, można wśród nich rozróżnić: bogów, wcielenia osób historycznych, wybrańców powołanych przez specjalne objawienie - do spełnienia odpowiedzialnych misji, oświeconych, uzdrowicieli, nadludzi, charyzmatycznych społeczników, a także pospolitych "założycieli".

Wśród grupy "boskich" przywódców najliczniejszą stanowią tzw. guru (sanskr. = ciężki, ważny, czcigodny), czyli nauczyciele duchowi, stanowiący jeden z najważniejszych elementów hinduizmu. Wyjątkowy status guru zasadza się na przekonaniu, że jest on równy Bogu i bywa uważany za jego wcielenie. Dla swych uczniów guru jest niewyczerpanym rezerwuarem świętości, mądrości, wiedzy i mocy, a jego wpływy sięgają daleko poza granice religii, dając o sobie znać w sferze kultury, polityki i życia codziennego. Zasadnicza rola guru polega na doprowadzeniu wyznawcy Siwy lub Wisznu do wyzwolenia (moksza, mukti.) za pomocą świętej nauki, którą uważa się za łaskę Boga.

Jednym z powszechnie znanych, określany jako "najbardziej fenomenalny współczesny guru", jest Sathya Sai Baba. Urodził się w 1926 r. w Puttaparthi w Indiach i otrzymał imię Satyanarayana Raju. Krewni i mieszkańcy jego rodzinnej wioski opowiadają o cudach, które działy się krótko po jego narodzinach; instrumenty muzyczne same grały, a w jego łóżeczku znaleziono kobrę, która nie zrobiła mu żadnej krzywdy.

Od urodzenia był wegetarianinem, zawsze chętnie pomagał ludziom we wsi, nigdy nie czekał na zapłatę. Zaczął głosić, że jest bogiem, a swoją naukę oparł na klasycznym hinduizmie. Z jego osobą związanych jest szereg nadprzyrodzonych zjawisk, które podobne są do doświadczeń mediów. Uczniowie Sai Baby porównują "cuda", których dokonuje, do cudów Chrystusa. Za dowód służy święty popiół (vibhutti), który Sai Baba materializuje, oraz wytwarzany przez niego specjalny nektar (anu-ita). W 1972 roku miał on już 20 milionów wyznawców. Jeden z nich, Samuel H. Sandweiss, psychiatra z San Diego, napisał w liście do żony:

"Umysł mój nie wątpi, że Sai Baba jest boski z natury. Jestem zdumiony (...) ja, racjonalny, naukowy umysł, mówię coś podobnego. Wierzę, że Baba jest wcieleniem Boga. Dziwne, jeszcze kilka dni temu byłem takim sceptykiem. Wczoraj doświadczyłem jeszcze więcej cudów. Baba dał mi oglądać tę cudowną moc z bezpośredniej bliskości. Na żywo i w kolorze jestem świadkiem sprawy milion razy bardziej niesamowitej niż wszystkie baśnie, które zwykłem opowiadać czwórce moich milusińskich (...) doświadczywszy wielkości Baby, mogę już w pełni zaakceptować to, czego naucza. Wczoraj (...) przybył tu słynny fizyk nuklearny o międzynarodowej stawie (...) widziałem, jak człowiek ten upadł na twarz u stóp Baby".

Inny słynny guru - Bhagwan Shree Rahneesh (dosłownie: błogosławiony, który sam siebie ogłosił bogiem) - urodził się w 1931 r. w Indiach i nosił nazwisko Rajneesh Chandra Mohan. Od 1961 r. poświęcił się głoszeniu swego duchowego posłannictwa. Po otwarciu aśramu w Puna, gdzie przebywały m.in. Diana Ross i Ruth Carter Stapleton, ogłosił się "Bogiem żyjącym poza czasem w stanie wiecznej szczęśliwości".

Jego nauka łączyła w sobie elementy jogi tantrycznej i technik medytacyjnych. Był zwany "guru seksu", ze względu na swobodne poglądy na temat żyda seksualnego. Od 1981 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie od razu popadł w konflikt z prawem. Parlament Europejski uważa jego sektę za bardzo niebezpieczną.

Guru Maharadża Dżi ( ur. 1958 r.) w wieku 6 lat otrzymał potrzebną "wiedzę" od swego ojca, Jogi Radż Paramhas Satguruder Szri Hans Dżi Maharadża - założyciela (w 1960 r.) Misji Bożego Światła. W 1966 r. na jego pogrzebie, jako ośmioletni chłopiec, powiedział żałobnikom: "Nadszedł Maharadża Dżi, uznajcie go, bądźcie mu posłuszni, miłujcie go".

Odtąd guru Maharadża Dżi i jego trzej bracia biorą udział w działalności Misji Bożego Światła. Półtora miliona ludzi oddało mu hołd, gdy w 1970 r. po raz pierwszy przyniósł światu "wiedzę" i przejeżdżał ulicami Delhi w złotym powozie, w asyście wielbłądów, słoni i swoich wiernych. Wówczas też, przy Indyjskiej Bramie, ogłosił tłumowi: "Oświadczam, że ustanowię na tym świecie pokój". Jego wyznawcy nazwali tę deklarację "pokojową bombą".

Piętnastoletniego guru powitało w 1971 r. w londyńskim Alexander Pałace 20 tysięcy osób. W 1973 r. liczba jego wyznawców sięgnęła 6 milionów osób. Wierzą oni, że poprzez guru, Doskonałego Nauczyciela, który jest wcieleniem Boga, objawia się mądrość. Jest on następcą Buddy, Kryszny, Jezusa i Mahometa. Przynależy mu tytuł Chrystusa, gdyż może zbawiać ludzi. "Prywatnie" guru żuje gumę, lubi lody, sportowe auta i jachty, a swoich wyznawców zachęca do pracy, próbowania dobrych posiłków i zarabiania pieniędzy.

Merwan Szeriar bani, zwany Meher Baba (co znaczy "miłujący ojciec"), nazywał siebie największym i ostatnim wcieleniem Boga. Urodził się w irańskiej rodzinie w Punie, w Indiach. Gdy miał dziewiętnaście lat, w 1913 r., jadąc na rowerze, spotkał starą muzułmankę Hazrat Babadżan, znaną ówczesną mistyczkę, która pocałowała go w czoło i tym gestem "rozerwała zasłonę ukrywającą wiedzę o jego boskiej postaci".

Przez trzy dni leżał jak martwy, a po dziewięciu miesiącach odzyskał świadomość. W dziewięć lat później założył w Bombaju własny aśram, pomagał biednym i głosił swoją boskość. W wieku 31 lat przestał nagle mówić, gdyż "Bóg dał wystarczająco dużo praw i wypowiedział dość słów". W swoim "Posłaniu do świata" napisał:

"Gdy przerwę swoje milczenie, moja miłość będzie oddziaływać na wszystkich i na wszystko, co żyje na świecie pozna ją, odczuje i skorzysta z niej. Każdemu pozwoli uwolnić się z własnego niewolnictwa swoim własnym sposobem. Jestem Bogiem miłościwym, który miłuje was bardziej, niż wy sami możecie miłować siebie samych. Gdy przerwę milczenie, pomogę wam poznać wasze prawdziwe <>". Meber Baba zmarł 31 stycznia 1969 r. w wieku siedemdziesięciu czterech lat, albo jak mówią jego wyznawcy: "opuścił swoje ciało". Przez 43 lata życia nie wypowiedział ani jednego słowa.

Centrum Meher Baby znajduje się koło Myrtle Beach w Południowej Karolinie, które rocznie odwiedza około trzech tysięcy osób. Znajdują się tam pamiątki po Bogu: jaskrawo niebieskie auto - ford sedan, wielki pokój przyjęć, kompletnie wyposażony sześcioizbowy dom parterowy. Wewnątrz wystawiono ubranie guru, białe kalesony, kosmyki włosów oraz zakrwawioną poduszkę, na której spoczywała jego głowa po jednym z wypadków samochodowych (miał ich wiele i w ten sposób, według wyznawców, spełniły się słowa jego proroctwa, że na ziemi amerykańskiej przeleje swoją krew).

Inną kategorię bogów na ziemi stanowią rożnego rodzaju mesjasze, którzy chcą dopełnić zbawienie ludzkości, ogłaszają się kolejnym mesjaszem lub tworzą własne wspólnoty mesjańskie. W XX wieku pojawiło się wielu tego typu mesjaszy. Ogłosili się nimi np.: tkacz A.H. Hain (+1927) w Niemczech, murarz J. Weissenberg (+ 1941) na Śląsku, murzyn B. Baker (zwany "Father Divine" = Boski Ojciec) (+ 1965) w USA, kupiec O. E. Bernhardt (+1941) w Szwajcarii, urzędnik pocztowy G. Roux(+1981) we Francji. W 1994 r. w samej Rosji znanych było pięciu "Chrystusów": Seko Asachara (Aum Senrike). Wissarion (malarz syberyjski, który, zanim olśniła go myśl o własnym bóstwie, próbował malarstwa cerkierwnego), Maryna Cwigun, kijowska wizjonerka zwana "Ija" oraz Jego Boska Łaskawość wielebny Koreańczyk Moon.

Sun Myung Moon, "doskonały ojciec", urodzony w Korei w 192 r., jest najbardziej znanym działającym współcześnie mesjaszem Twierdzi, że w wieku 16 lat, podczas modlitwy na górze w Kore Północnej, objawił mu się Jezus nakazując odnowę doskonałego Królestwa Bożego na ziemi. W ciągu następnych dziesięciu lat wyznania wiary przekazywali mu kolejno: Bóg, Jezus, Mojżesz i Budda.

W tym czasie studiował elektrotechnikę w Japonii. Działalność kaznodziejską rozpoczął w 1945 r. jako członek nielegalnego ruchu Świętego Ducha. Został skazany za bigamię i cudzołóstwo i posłany przez północnokoreańskie władze na trzy lata do obozu pracy skąd został uwolniony przez wojska ONZ.

W 1954 r. przeniósł się do Korei Południowej, gdzie założył Towarzystwo Ducha Świętego dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa, nazywane dziś krótko "Kościołem Zjednoczonym". Według Evangelical Press News Service Moon powiedział, że świat potrzebuje znaleźć "prawdziwego rodzica", aby wyzwolił go spod panowania szatana.

"Tą osobą jest mesjasz" - twierdzi Moon. "Aby pomóc w wypełnieniu tego właśnie celu, zostałem powołany przez Boga (...), dlatego mogę żyć z sercem prawdziwych rodziców, by kochać rasy wszystkich kolorów na świecie" (Pentecoslal Evangel, 9 grudnia 1990 r., str. 28).

Wyznawcy Moona uważają, że jest on mesjaszem. W jednej z propagandowych książek czytamy: "Moon jest mesjaszem, panem drugiego adwentu (...) Gdyby tylko mogli zrozumieć upadek człowieka, zrozumieliby, że Ojciec jest mesjaszem (...) Moon znalazł to. Człowiek, który to znalazł, musi być bezgrzeszny. Dlatego musi on posiadać kwalifikacje, aby być mesjaszem".

Mesjaszem był też Mirza Gulam Ahmad, urodzony w Kadijan w Pendżabie, który w 1891 r. doznał olśnienia i ogłosił się Mahdim, czyli dosłownie tym, który jest wskazany przez Boga. Jego wyznawcy, ahmadi, twierdzą, że reprezentują prawdziwą formę islamu i jedyną prawdziwą religię objawioną. Ahmad uznawał siebie kolejno albo jednocześnie za wcielenie Kriszny, za Jezusa, który powrócił na ziemię - albo za ponownie występującego Mahometa.

Twierdził, że Jezus umarł i został pochowany w miejscowości Szrinagar, w Kaszmirze. Obecnie jest około 300 tysięcy ahmadich, głównie w Pakistanie.

Specyficzną relację między mesjaszem a sobą, jako założycielem sekty, reprezentuje Amerykanin E.D. Savoya (ur. 1927 r. j. Ogłosił on, że jego syn, Jamil Sean Savoy (ur. 1959 w USA i zm. w 1962 r. w peruwiańskich Andach) jest Chrystusem i tylko on, jako jego ojciec, może przekazywać prawdziwą naukę syna. Założył sektę o nazwie Międzynarodowa Wspólnota Jezusa Chrystusa, zwaną Jamilianie. Według niego cuda Jezusa były skutkiem wchłaniania przez Niego energii słonecznej.

Boskość natury i mesjanistyczne tezy głoszone przez przywódców, pozwalają im na stworzenie bardzo silnych więzów w grupie wyznawców, której przewodzą oraz egzekwowanie bezwzględnego posłuszeństwa. Jest to jednocześnie najbardziej niebezpieczny typ przywódcy.

Jeżeli przywódca dysponuje jedynie własnymi naturalnymi zdolnościami, a obawia się, że nie wystarczą one dla zyskania odpowiedniego autorytetu, wówczas chętnie sięga po środki mające na celu wzmocnić jego znaczenie i prestiż. Do podstawowych "opakowań" przywódców należą odpowiednie tytuły, strój i symbole bogactwa - biżuteria, kosztowne samochody itp.

Tytuły powszechnie uznane, np. naukowe czy związane ze stanowiskiem politycznym, są jednocześnie najtrudniejsze do zdobycia, gdyż wymagają wielu lat żmudnej pracy i osiągnięć, a jednocześnie są najłatwiejsze - gdy używa się ich bezprawnie. W sektach i różnych grupach wyznaniowych pojawiają się powszechnie znane określenia: "doktor", "profesor", "ekscelencja", "mecenas", "prezes" czy "prezydent", lecz i osobliwe: "mistrz", "Najwyższy Brat", "Pan Światła", "Arcykapłan Nowego Obrządku".

Strój, zwłaszcza wyszukany, oryginalny i bogaty, lub kojarzący się z konkretną władzą, jest elementem, który wyzwala mechaniczną uległość. Ubranie jest bardzo łatwe do podrobienia. W nowych ruchach religijnych bardzo często przywódcy sięgają do sutann, mundurów, habitów, tunik, szerokich i bogato tkanych płaszczy, wytwornych sukni itp. Strój budzi szacunek, a jednocześnie pozwala na szybką identyfikację całej grupy ze swoim przywódcą.

O wysokim statusie społecznym świadczy także bogactwo, które ktoś posiada, a zwłaszcza jego symbole - np. biżuteria, kosztowne samochody. Bardzo wielu przywódców religijnych nie kryje ich przed wyznawcami, lecz nawet afiszuje się swym bogactwem. Imponujące samochody, złote bransolety, kosztowne wisiorki, błyszczące korony czy pierścienie budzą podziw i szacunek. Przepych lub też, w zależności od doktryny, siermiężna prostota, podbudowuje autorytet przywódcy.

Sprawdzianem, czy przywódca jest szanowany przez swych wyznawców, jest reakcja zwolenników na jego pojawienie się. Zwykle bywają one bardzo ekspresyjne, z głębokim zaangażowaniem emocjonalnym i somatycznym. Opisy zachowań wyznawców przy spotkaniu z mistrzem wydają się niekiedy wprost nieprawdopodobne.

Jeden z polskich dziennikarzy tak wspomina spotkanie z Sai Babą: "Ludzie z pierwszych rzędów, w ekstatycznym amoku, zaczęli czołgać się w jego stronę, inni, z dalszych miejsc, wyciągali błagalnie ręce, podawali mu kartki z prośbą o rozmowę, płakali i śmiali się na przemian. W pewnym momencie, niedaleko mnie, zaczął w wyciągnięte dłonie jakiegoś mężczyzny sypać <> (święty proszek), a potem spojrzał prosto na mnie...

Spojrzenie to uderzyło we mnie jak wezbrana fala, lecz nie odczułem jej na powierzchni ciała, tylko gdzieś wewnątrz. Znalazłem się w jakimś przedziwnym obłoczku radosnego spokoju i w tej jednej chwili zapomniałem o magnetofonie, aparacie i o własnym ciele.

A on popłynął dalej, zbliżył się do siedzącej osobno grupy dzieci, powiedział coś do nich, co wywołało wrzawę pomieszanych głosów, po czym podniósł nagle rękę i zasypał ich gradem cukierków. Tak zakończyło się spotkanie" (Nie z tej ziemi, kwiecień 1992 r., nr 4, str. 43).

W Kijowie, w czasie procesu sądowego członków sekty "Białego Bractwa", miały miejsce liczne sceny świadczące o bezkrytycznej czci oddawanej przez wyznawców oskarżonym przywódcom. Jak donosiła ukraińska prasa: "bracia" przychodzą codziennie z kwiatami i zamglonymi oczami spoglądają na swe <>, zaś jedna z głównych oskarżonych, Maria Cwigun, uśmiecha się do nich i robiąc znak krzyża <> ich. Podczas przerwy w sali pozostają <>, podsądni i kilku milicjantowi wówczas <> biją pokłony swej <>".

Przywódca grupy religijnej jest zawsze centrum życia sekty, wokół niego koncentruje się jej życie i działalność. Ponad wszelkimi funkcjami, które podejmuje, najważniejsza wydaje się jego rola symboliczna. Jest niezmiennie znakiem dążeń, celu, sensu i mądrości, które oferuje sekta swoim zwolennikom. Nie poddaje się żadnemu opisowi, żadnej weryfikacji, żadnej krytyce i ocenie.

ks. Andrzej Zwoliński
Kraków


_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » SEKTY » ZAŁOŻYCIELE SEKT

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny

Marzycielska Poczta. darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków