NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » SEKTY » WERBUNEK DO SEKT

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Werbunek do sekt

  
Admin
23.07.2009 19:18:55
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295166
Od: 2009-6-1
Strategie rekrutacji i podtrzymywania zaangażowania
dr Dariusz Kuncewicz

Dezinformacja

Gdyby osoby, zapraszane do uczestnictwa w dalszych spotkaniach grupy, posiadały o niej podstawowe informacje, decyzja o kontynuacji wizyt bądź ich zaprzestaniu, miałaby charakter świadomy. Jednak wtedy, żadna sekta nie rozwijałaby się pod względem liczby członków. Ludzie zwykle nie chcą poddawać swojego życia osobistego silnej kontroli. Jeśli już tacy są, chcą dokładnie znają znać przedmiot swojego wyboru. Raczej żadna zdrowa osoba nie wiąże się z grupą o silnej strukturze władzy, po to aby poprawić status materialny przywódców, zaspokoić ich wybujałe potrzeby władzy, itp..

Dezinformacja występuje jeszcze przed dotarciem do właściwego adresata (np. młodzieży). Ma miejsce już na poziomie pertraktacji z władzami miasta, szkoły, uczelni, Domu Kultury o wynajem sali, udostępnienie atrakcyjnego miejsca do przeprowadzenia spotkań. Dzięki planowem dezinformowaniu członkowie grup psychomanipulacjnych uzyskują dostęp do szerszego kręgu osób i w ten sposób zwiększają prawdopodobieństwo trafienia do tych, którzy są bardziej niż inni podatni na ich wpływ.

Dezinformowanie rekrutowanych osób, co do istotnych aspektów funkcjonowania grupy, i jednoczesne zachęcanie ich do dalszego zaangażowania się działalność przypomina, wykorzystywaną w handlu "technikę niskiej piłki". Jej skuteczność polega na tym, że człowiek skłonny jest trzymać się oferty, która w końcu okazuje się mniej korzystna, niż wyglądała na początku.
Schlebianie, oferowanie "przyjaźni"

Do dość często spotykanych metod rekrutacji należy min: spoufalanie się, okazywanie troski, zrozumienia, silnego i podzielanego zainteresowania ideami, celami lub planami osoby werbowanej. Choć Werbujący zazwyczaj z rozmysłem zatajają istotne informacje o funkcjonowaniu grupy, sami zaś usiłują zgromadzić jak najwięcej informacji o kandydacie; począwszy od adresu, numeru telefonu, charakteru wykonywanej pracy, zainteresowaniach a skończywszy na jego marzeniach, obawach, relacjach rodzinnych i aktualnych problemach.

Jedną z prawidłowości psychologicznych, która ma zastosowanie w ww. przykładach jest "reguła wzajemności". Według Roberta Cialdiniego, zgodnie z "regułą wzajemności jesteśmy zobowiązani do przyszłego rewanżowania się za przysługi, prezenty, zaproszenia i tym podobne dobra, jakie sami otrzymaliśmy" [Cialdini R., Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka. Gdańsk 1996, s. 34]. Werbownik sekty wykorzystuje tę regułę wtedy, gdy opowiada o swoich osobistych sprawach po to, aby wywołać zwierzenia rozmówcy (uzyskać przy tym przydatne informacje) oraz jak najszybciej... stworzyć więź.
Perswazja

Philip Zimbardo pisze: "Podstawową zasadą w przypadku każdej formy oddziaływania społecznego jest stosowanie tak niewielkiego nacisku, jaki jest niezbędny, aby wywołać podjęcie danego zachowania, przy jednoczesnym zwiększaniu siły przekonania danej osoby, że ma możność wyboru. W takich okolicznościach niemożliwe staje się określenie, czy uzyskana w ten sposób zmiana postaw została wymuszona czy też istotnie stanowiła swobodny wybór rozumiejącej osoby" [Zimbardo P., Psychologia i życie, Warszawa 1994, PWN, s. 560]

Werbownicy sekt zwykle silnie akcentują, że ich rozmówcy posiadają wolny wybór a kwestia zaangażowania się w praktyki grupowe powinna być pozostawiona wyłącznie ich osobistej decyzji. Przekonują, że uczestnictwo w grupie nie wymaga porzucenia dotychczasowego trybu życia, wyznania, szkoły, rodziny, przyjaciół, zawodu czy zainteresowań. W kontekście tych zapewnień, trudniej jest rozpoznać wywieraną presję i łatwo o złudzenie, że podejmuje się samodzielne wybory. Potem, gdy poziom wymagań ze strony grupy niepostrzeżenie staje się coraz wyższy, młody człowiek, z przeświadczeniem o "wolności" własnego wyboru, porzuca szkołę i "materialne" zainteresowania, izoluje się od rodziny i przyjaciół...
Presja grupy

Innym, opisywanym przez Cialdin'iego, mechanizmem wpływu społecznego jest "społeczny dowód słuszności", zgodnie z którym: "Im więcej ludzi wierzy w jakąś ideę, tym bardziej prawdziwe wydają się te idee jednostce" [Cialdini R., op. cit., s. 124].

Prawidłowość ta zachodzi np. wtedy, gdy na kilkugodzinnym publicznym wykładzie, organizowanym przez grupę psychomanipulacyjną, znajduje się jedna osoba "z zewnątrz" a reszta uczestników to właściwi członkowie grupy. Jednomyślność i silne przekonanie o słuszności wyznawanych idei wśród kilkudziesięciu pozostałych osób, uczestniczących w spotkaniu - dla osoby "poszukującej", nieświadomej nacisku grupowego, może stać się niecodziennym i silnym przeżyciem, "doświadczeniem prawdy".
Angażowanie autorytetów

Badania Stanley'a Milgrama wykazały jak silny we współczesnej kulturze może być nacisk na posłuszeństwo autorytetom. Wielu normalnych, psychicznie zdrowych ludzi, wbrew własnej woli zadawało innemu człowiekowi bolesne i niebezpieczne wstrząsy elektryczne na polecenie osoby, stanowiącej w określonym momencie autorytet. Nie chodzi tu w istocie o uleganie faktycznemu autorytetowi ale jego oznakom. W przypadku eksperymentu Milgrama takimi oznakami był: biały fartuch, przypięta na piersi plakietka z nazwiskiem i nazwa pomieszczenia - "Laboratorium Instytutu Psychologii"

Większość sekt intensywnie zabiega o to, by sztucznie zwiększyć swoją wiarygodność. Grupy te potrafią wymienić wiele osób i instytucji, które popierają ich działalność. Najczęściej wykorzystują autorytety naukowe, religijne, polityczne, młodzieżowe, instytucji charytatywnych i "pokojowych".
Technika "małych kroków"

Metoda ta, z powodzeniem stosowana przez chińskich komunistów na amerykańskich jeńcach wojennych, jest rozciągniętą w czasie, odmianą metody "zaangażowania i konsekwencji". Cialdini pisze: "Decyzje pociągające za sobą zaangażowanie, nawet jeżeli są błędne, maja tendencję do samopodtrzymywania się dzięki temu, że 'zapuszczają korzenie'. To znaczy, ludzie często dodają nowe powody i uzasadnienia celem usprawiedliwienia już podjętych decyzji. W konsekwencji, zaangażowanie często trwa, pomimo zaniku warunków, które je początkowo wywołały" [Cialdini R., op. cit., s. 110]. W przypadku grup psychomanipulacjnych prawidłowość ta występuje wtedy, gdy w miarę upływu czasu, wymagania grupy rosną do nieakceptowanych początkowo rozmiarów a osoba nie decyduje się na jej opuszczenie, co przypisuje swojemu świadomemu i wolnemu wyborowi.

Początkowego wyznawcę bardzo szybko zachęca się do publicznego ujawniania nowych, często jeszcze nie przemyślanych poglądów. Co na to psychologia społeczna? Otóż najbardziej skuteczne rodzaje zaangażowania, które wywołują późniejsze, zgodne z nim działania - mają charakter aktywny, publiczny i wymagający wysiłku [ibidem]. Jeśli zachęci się początkującego wyznawcę do dzielenia się "dobrą nowiną" z rodziną i przyjaciółmi, wynikłe z tego powodu nieporozumienia i awantury, będą tylko potwierdzać, często spotykaną w sektach tezę o wpływie demonów na osoby najbliższe. Naturalną konsekwencją opisywanych wydarzeń staje się wówczas odsunięcie się od bliskich osób i jeszcze silniejsze emocjonalne związanie się ze współ-członkami grupy, którzy zostają wówczas jedynymi powiernikami przeżywanych trudności.

Oddalając się coraz bardziej od dotychczasowego środowiska, adept angażuje się w wiele nowych zajęć i praktyk, ogranicza sobie godziny snu. Jeśli znajduje się w jednej z grup orientalnych - przechodzi na dietę wegetariańską, która choćby ze względu na brak wystarczających funduszy na zakup odpowiednich produktów, zawiera zbyt mało białka, jak na potrzeby organizmu młodego, rozwijającego się fizycznie człowieka. Wszystkie te zmiany powodują zbytnie przeciążenie psychofizyczne, co w połączeniu z wielogodzinnymi medytacjami i doświadczaniem odmiennych stanów świadomości, znacznie obniża zdolność do krytycznego myślenia i podwyższa podatność na sugestię.
Ukryty system kar i nagród

Zmianie zachowania, w kierunku wyznaczonym przez ideologię grupy, służy min. zakamuflowany system kar i nagród. Pewne zachowania - o czym początkowo nie mówi się wprost - okazują się być szczególnie aprobowane przez członków grupy (np. czytanie wyłącznie literatury guru, poświęcanie całości wolnego czasu dla grupy, posłuszeństwo) a pewne - niewskazane (np. "niezdrowa spekulacja", czyli wdawanie się w dyskusję, indywidualizm w postępowaniu, utrzymywanie kontaktów z nie-wyznawcami oraz byłymi członkami grupy).

Modelowanie zachowania za pomocą kar i nagród może odbywać się bez świadomości osoby, podlegającej temu procesowi. Komuś, kto potrzebuje wsparcia, akceptacji i zrozumienia, nierzadko wystarczy okazać w sposób niewerbalny (za pomocą gestu, spojrzenia, poświęcenia większej lub znikomej ilości czasu) aprobatę lub dezaprobatę wobec pewnych zachowań. Nowicjusz, nie zdając sobie sprawy, że w zaplanowany sposób został "popchnięty" do wykonania nowej czynności lub zaniechania innej, przypisuje zmiany własnych postaw - osobistym, niezależnym decyzjom.
Reinterpretacja rzeczywistości

Wielokrotne powtarzanie tych samych tekstów i formułek, czytanie tych samych lektur, świadome naśladowanie znaczących w grupie postaci oraz nieświadoma identyfikacja z panującymi w grupie wzorcami - powoduje kształtowanie się zrębów nowej tożsamości (lub pseudo-tożsamości). Stopniowe przyswajanie żargonu grupy oraz nowych znaczeń, powszechnie używanych pojęć, takich jak np. "małżeństwo" (rozumiane np. jako forma zniewolenia społecznego, zalegalizowana prostytucja), "wolność" (wynik absolutnego podporządkowanie się guru), "wiedza" (kojarzona wyłącznie z pozaracjonalnym doświadczenia duchowym i przeciwstawiana wiedzy, zdobywanej w szkole lub na uniwersytecie), "skromność" (nie obnoszenie się z bardziej kontrowersyjnymi poglądami grupy wśród członków rodziny, przyjaciół i znajomych); kształtuje nowy sposób myślenia i radykalną reinterpretację rzeczywistości.

Obraz rzeczywistości istniejącej poza grupą, staje się przeładowany negatywnymi wydarzeniami: przestępczość, wojny, agresja, uzależnienia, samobójstwa, nietrwałość rodzin, itp. Aby ocalić swoje życie, należy przyjąć w całości system przekonań grupy i pozyskiwać nowe osoby. W ten sposób uchroni się je przed nieszczęściem, śmiercią duchową lub np. spodziewanym końcem świata. Pewne osoby lub instytucje zyskują piętno złych, głupich, w każdym bądź razie takich, których należy się wystrzegać: np. "biologiczni" rodzice, psycholog lub psychiatra, byli członkowie grupy, wszyscy krytykujący grupę.

Radykalnej reinterpretacji ulega również przeszłość członka grupy psychomanipulacyjnej. Zostaje ona niemal całkowicie pozbawiona pozytywnych cech, ale za to przeładowana przykrymi zdarzeniami, porażkami, krzywdami, grzechami, które są wyolbrzymiane bądź nieprawdziwe. Znajdują doskonałe zastosowanie tak w pogłębianiu kryzysu dawnej tożsamości i wzbudzaniu poczucia winy jak i przy budzeniu motywacji do poprawy, według wzorca grupowego.
Szantaż emocjonalny

Susan Forward na określenie manipulacji ludzkimi uczuciami, takimi jak lęk, strach, poczucie winy, poczucie zobowiązania, ukuła termin "szantaż emocjonalny". Autorka pisze: "U podłoża każdego szantażu tkwi jedna podstawowa groźba, którą można wyrazić na wiele sposobów, np. tak: Jeśli nie będziesz zachowywał się tak jak chcę, to będziesz cierpiał (...) Posługująca się nim osoba wie, jak bardzo cenny dla nas jest związek z nią. Zna nasze słabości i największe sekrety (...) Wiedząc, że potrzebujemy miłości i aprobaty, grozi że nas ich pozbawi, albo też swoim zachowaniem utwierdza nas w przekonaniu, że musimy sobie na nie zasłużyć (...) szantażysta bardzo się stara, byśmy nie dostrzegli, co się dzieje" [Forward S. i Fraizer D., Szantaż emocjonalny. Jak obronić się przed manipulacją i wykorzystaniem, Gdańsk 1999, s. 12].

Szantaż emocjonalny na trwałe wpisuje się w strukturę grupy psychomanipulacyjnej. Jest metodą podporządkowywania jednostki wymogom grupy i uzależnienia jej od totalitarnego środowiska. Podstawowe zastosowanie metody szantażu to wzbudzanie strachu przed wyimaginowanym wrogiem (rodzice, psychiatrzy, deprogramatorzy, UOP, Kościół) i karą za opuszczenie grupy. Wielu członkom sekt towarzyszy lęk przed opuszczeniem grupy. U niektórych pojawiają się fobie. Dzieje się tak wskutek wielokrotnego powtarzania opowieści i plotek o nieszczęściach, jakie spotkały byłych członków, z powodu odejścia. Niebezpieczeństwa, które mogą się spełnić w wypadku odejścia z grupy to np.: choroba psychiczna, uzależnienie od narkotyków lub alkoholu i samobójstwo, odejście na stronę Szatana, wypadek samochodowy, zawał serca.
Autocenzura myślenia

Z czasem członkowie grup psychomanipulacyjnych przekonują się, że indywidualizm w myśleniu nie prowadzi do właściwego celu. Samodzielne, racjonalne myślenie zostaje trwale skojarzone z "czczą spekulacją", "materialnym myśleniem", "brakiem wiary", "starymi schematami myślenia", itp.

W ramach takich reinterpretacji znaczeń nigdy nie znajdzie się wystarczająco uzasadniony powód dla krytyki grupy Sekty wypracowują sposoby radzenia sobie z przejawami krytycznego myślenia i wątpliwościami. Jednym z nich jest "wyciszanie myślenia", polegający na wykorzystywaniu modlitwy, mantrowaniu, technik medytacyjnych do tłumienia wątpliwości, dotyczących lidera, grupy, norm współżycia w grupie, itd. "Wyciszanie myślenia" z czasem może stać się na tyle automatyczną czynnością, że członkowie grup psychomanipulacyjnych nie pamiętają już nawet, jakie to "złe myśli" spowodowała odruch mantrowania lub medytacji.
Techniki relaksacyjne i hipnotyczne

Niemało grup orientalnych i paraterapeutycznych wykorzystuje techniki relaksu lub szeroko rozumianej hipnozy. Członkowie takich grup wprowadzają się w odmienne stany świadomości (osś) za pomocą: monotonnego powtarzania jednej, kilku lub kilkunastu sylab, ćwiczeń oddechowych, długotrwałej koncentracji na określonym bodźcu wzrokowym lub słuchowym, wizualizacji, odliczania, rytmicznego tańca, itp; co może spowodować pewne zmiany w percepcji własnego ciała i zewnętrznej rzeczywistości oraz podwyższenie podatności na sugestię.

Arnold M. Ludwig, wieloletni badacz osś, nakreślił charakterystykę osób, które często doświadczały tych stanów podczas hipnozy: "(...) często bezkrytyczne i nie mają swojego zdania, będąc same czują się zagubione. Nie są w stanie rozróżnić faktów subiektywnych od obiektywnych.

To poczucie utraty kontroli nad sobą powoduje potrzebę szukania wsparcia czy też przewodnictwa, które służą do zredukowania wewnętrznego napięcia z powodu utraty własnej tożsamości. Bardzo często w takich wypadkach dana osoba łatwo ulega sugestiom hipnotyzera, szamana, demagoga, kaznodziei, uzdrowiciela, przesłuchującego, itd. Często też osoba, która zatraciła swoją tożsamość ma tendencje do identyfikowania się ze 'swoją' autorytatywną osobą do tego stopnia, że wszystkie życzenia, rozkazy autorytatywnej osoby, uważa za własne" [Ludwig A. M., Altered States of Consciousness, w: C. Tart (red.), Altered States of Consciousness, New York 1990, s. 28].
dr Dariusz Kuncewicz
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra25.10.2020 12:10:03
poziom 5

oczka
  
Admin
23.07.2009 20:16:24
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295187
Od: 2009-6-1
Akcja "Pielgrzymka"
Piotr Tomasz Nowakowski

W prasie katolickiej, szczególnie w okresie wakacyjnym, można przeczytać tego rodzaju ostrzeżenia: "Idąc na Jasną Górę możesz spotkać wśród pątników osoby będące wyznawcami nowych religii i członkami sekt. Nie idą oni do Częstochowy, by złożyć hołd Matce Bożej w znaku Jasnogórskim, lecz by zwodzić innych i próbować ich nakłonić do wstąpienia do nowych ruchów religijnych, które reprezentują" (Ośrodek Angelos, Fałszywi mesjasze i prorocy, "Słowo";1996 r., nr 144).

Przedmiotem szczególnego zainteresowania niektórych sekt jest rozbudzona religijnie młodzież, dla której nierzadko, zwłaszcza w okresie silnych dążeń ekumenicznych, każdy inny chrześcijanin to ktoś bliski i godny zaufania. Ta właśnie młodzież okazuje się tym samym niezwykle podatna na wpływ osób podających się za autentycznych chrześcijan.

Wyrobieni członkowie sekt ukazują naukę swej grupy w możliwie najlepszym świetle. Najbardziej uderzające różnice w stosunku do chrześcijaństwa łagodzą, a ewentualne podobieństwa - eksponują. Niektórzy chrześcijanie, szczególni młodzi w wierze albo nie rozumiejący dostatecznie nauczania swej religii, nie zawsze przejrzą fałszywe twierdzenia i dlatego są bardziej podatni na werbunek. Nawet chrześcijanin o dobrze ugruntowanej wierze i duchowo dojrzały, będzie musiał mieć się na baczności.

Z tej strategii werbunkowej znana jest głównie sekta Rodzina, nazywająca siebie Wspólnotą Niezależnych Chrześcijańskich Zgromadzeń Misyjnych. Członkowie tej sekty nawiązują "przypadkową" rozmowę, zapraszają do mieszkania, namiotu lub na wspólny wyjazd. Są niezmiernie życzliwi i przyjaźni.

Gdziekolwiek odbywa się jakaś uroczystość religijna, tam należy się spodziewać obecności członków tejże grupy. Przekonała się o tym min. p. Stanisława N., która w 1991 roku uczestniczyła wraz z córkami; Laurą i Kingą na spotkaniu z Papieżem w Masłowie pod Kielcami. Wówczas doszło do pierwszego kontaktu z sektą. Oto jak relacjonuje to zdarzenie Maciej Piotrowski w tygodniku "Prawo i Życie":

"Padał deszcz, gdy podeszła do nich młoda kobieta z parasolem. Porozmawiała chwilę z córkami, zapisała ich adres w Pińczowie. Parę dni później, stanęła przed drzwiami ich mieszkania.

- Czy tu mieszka Laura?

- Tak - odpowiedziała Stanisława Napora. - A kim pani jest?

- Jestem chrześcijanką.

Nikt nie zamyka w Polsce drzwi przed kimś, kto przedstawia się w ten sposób. Młoda kobieta weszła do środka, w ręku trzymała Biblię".

Nastąpił cykl systematycznych spotkań i wyjazdów, które w efekcie doprowadziły do ścisłego związania się Laury i Kingi z grupą (M. Piotrowski, Jest taka sekta, "Prawo i Życie"; 1993 r., nr 41).

Sekta Rodzina osiedliła się w Polsce w połowie lat osiemdziesiątych. Członkowie grupy mieszkają w kilkunastoosobowych zamkniętych wspólnotach, unikając kontaktu nawet z najbliższymi krewnymi. W swych ulotkach sekta przedstawia następujące cele działalności: pomoc młodzieży, troska o najbiedniejszych, ewangelizacja, kursy korespondencyjne, kursy szkoleniowe i przedstawienia muzyczne w szkołach i instytucjach.

Werbownicy posługują się zręcznie tekstem Pisma Świętego, językiem religijnym, powołują się nawet na rzekomą zgodność z doktryną Kościoła Katolickiego - co jest oczywistym kłamstwem.

Członków sekty utwierdza się w przekonaniu, że tylko oni są prawdziwymi chrześcijanami, natomiast wszystko co jest poza nimi, znajduje się we władzy szatana. Prześladowania członków sekty ze strony osób postronnych, utwierdzają ich tylko w przekonaniu o swoim "Bożym wybraństwie".

Sekta skłania swych członków do zerwania więzi rodzinnych, z przyjaciółmi, czy środowiskiem szkolnym. Po pierwszym kontakcie z potencjalnym adeptem dąży się do odizolowania go od swego środowiska, by móc bez przeszkód poddawać go indoktrynacji. Zwykle wystarczają tu dwa tygodnie lub kilka weekendów, aby nową osobę całkowicie podporządkować grupie. Członkowie sekty często wyłudzają pieniądze od najbliższej rodziny, co nazywają cyt. "łupieniem Egipcjan". Na zachodzie do niedawna posługiwali się nawet prostytucją do pozyskiwania nowych członków.

Piotr Tomasz Nowakowski
Tychy
_________________
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Admin
23.07.2009 20:18:35
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295188
Od: 2009-6-1
Etapy zdobywania kontroli nad umysłem
Piotr Tomasz Nowakowski

W jaki sposób następuje uzależnienie od sekty destrukcyjnej? To pytanie zadają sobie często zatroskani rodzice. Spróbujmy pokrótce udzielić na nie odpowiedzi. Trzeba wiedzieć, że uzależnienie nie jest zjawiskiem nagłym, lecz procesem, a każdy proces można podzielić na kilka etapów.

Pierwszym krokiem jest uwiedzenie, czyli doprowadzenie do tego, aby potencjalny adept zachwycił się grupą, a przynajmniej wykazał zainteresowanie. Jeśli to już nastąpiło, sekta rozpoczyna proces zdobywania kontroli nad jego umysłem. Na drodze kontroli umysłu sekta zniewala jednostkę, niszcząc po drodze jej autonomię i indywidualność.

Często popełnianym błędem jest utożsamianie pojęcia kontrola umysłu z terminem pranie mózgu. Są to dwa różne procesy i nie powinno się ich mylić. Określenie pranie mózgu wprowadził dziennikarz Edward Hunter na określenie sposobu, w jaki amerykańscy żołnierze, wzięci do niewoli podczas wojny koreańskiej, gwałtownie zmieniali system wartości i poczucie lojalności. Proces ten dokonuje się przemocą. Znęcanie się nad więźniem, obelgi, tortury są na porządku dziennym. Osoba poddawana praniu mózgu nie ma żadnych wątpliwości, że znajduje się w rękach wroga.

Tymczasem kontrola umysłu jest metodą bardziej wyszukaną i subtelną. Jednostka poddawana temu procesowi nie przyjmuje na ogół postawy obronnej, bo jest przekonana, że ma do czynienia z osobami przyjaźnie do niej nastawionymi. Mimowolnie zaczyna współpracować z ludźmi, którzy chcą uzyskać nad nią kontrolę, wprowadza ich w swoje sprawy i dostarcza tym samym informacji, nie mając świadomości, że mogą być one wykorzystane przeciw niej.

Stephen Hassan były członek Kościoła Zjednoczeniowego, w swej książce Psychomanipulacja w sektach (Łódź 1997) przedstawia trójstopniowy proces zdobywania kontroli nad umysłem. Nazwał te etapy kolejno: rozmrażaniem, przekształcaniem i ponownym zamrażaniem. Przyjrzyjmy się im.
Rozmrażanie

Celem rozmrażania jest doprowadzenie do tego, by człowiek zwątpił w prawdziwość własnej wizji świata. Ten etap ma wywołać całkowitą dezorientację światopoglądową. Zostają zakwestionowane kryteria, w oparciu o które człowiek stara się zrozumieć siebie i swe otoczenie.

Istnieją różne metody rozmrażania. Jedną z podstawowych jest wywołanie załamania psychicznego. Osiąga się ten cel pozbawiając ludzi przez dłuższy czas snu albo dostatecznej ilości pokarmu, zmieniając pory posiłków lub wprowadzając określoną dietę (o niskiej zawartości białka bądź bogatą w węglowodany).

Skuteczne jest też bombardowanie intelektualne. Informacje o określonym ładunku emocjonalnym przekazywane są jednostce w takim tempie, że nie jest ich w stanie krytycznie przetrawić. W efekcie czuje się przytłoczona. Umysł obojętnieje wobec napływających informacji i rezygnuje z ich oceniania. Do minimum ograniczana jest sfera prywatności - nie pozwalając jednostce na chwile samotności, pozbawia się ją czasu na samodzielne przemyślenia i refleksje.

Inne pomocne praktyki to: wspólna medytacja, niektóre ćwiczenia fizyczne, grupowe śpiewy czy hipnoza, która w procesach kształtowania świadomości odgrywa dziś znaczącą rolę. Gdy ludzie zaczynają mięknąć, w większości sekt wmawia się im, że mają straszne wady - są niekompetentni, chorzy umysłowo lub nie dość silni duchem. Każdy istotny dla jednostki problem jest wyolbrzymiany, aby pokazać jej jak niewiele jest warta. W niektórych grupach ataki na jednostkę przybierają skrajną formę, jak np. poniżanie przed innymi.

Najlepsze efekty daje rozmrażanie w warunkach izolacji, może to być zarówno sala konferencyjna w hotelu, jak i posiadłość położona z dala od ludzkich siedzib.

Z chwilą, gdy naruszone zostają podstawy dotychczasowego światopoglądu, człowiek traci naturalną zdolność odrzucania przekonań, które nie przystają do jego wizji rzeczywistości. Jeśli jednostka uległa rozmrożeniu, można wtedy przejść do następnego etapu.
Przekształcanie

Ten etap polega na formowaniu nowej tożsamości - modelu zachowań, sposobu myślenia i odczuwania. Ma ona zastąpić dotychczasową. Może to się odbywać formalnie (np. podczas seminariów czy odprawiania rytuałów), jak i nieoficjalnie (służy temu wspólne spędzanie czasu, lektury, słuchanie kaset czy oglądanie filmów). W tej fazie nadal są pomocne techniki stosowane w procesie rozmrażania. Indoktrynacja następuje stopniowo, w takim tempie, aby jednostka mogła asymilować poszczególne fragmenty. Obowiązuje zasada: "Mów komuś tylko to, co potrafi zaakceptować".

Skuteczną metodą w procesie przekształcania jest wywoływanie "doświadczeń duchowych". Ma ona charakter zwykłej manipulacji. Członek sekty, pozostający najbliżej nowicjusza, zapamiętuje dokładnie wszystkie uzyskane od niego informacje, szczególnie te, które dotyczą prywatnego życia, a potem przekazuje je przełożonym. W stosownej chwili kierownictwo grupy może sięgnąć do tych informacji i w oparciu o nie zaaranżować odpowiednie zdarzenie.

Przykładowo członek grupy zostaje przeniesiony do innego ośrodka, a po kilku tygodniach zostaje oskarżony o to, że przyczynił się do śmierci swojego brata. Ponieważ jest przekonany, że nikomu w nowym otoczeniu nie opowiadał o tym fakcie, zaczyna wierzyć, że przywódca sekty posiada nadprzyrodzone zdolności, bo umie czytać w myślach.

Bardzo dużą rolę w procesie przekształcania odgrywa psychologia tłumu, chodzi o wpływ jaki wywierają członkowie sekty na siebie nawzajem. Celowo łączy się członków sekty w małe grupki. Osoby nieposłuszne są szybko izolowane od reszty. Stephen Hassan wspomina, że na początku każdego seminarium czy warsztatu, organizowali małe zespoły, których zadaniem była ocena rekrutowanych. Istniały dwie kategorie: "owce" i "kozły". Do "owiec" zaliczano tych, którzy mieli "predyspozycje duchowe", natomiast do "kozłów" - nieposłusznych indywidualistów, po których kierownictwo sekty nie mogło się spodziewać niczego dobrego. Zgodnie z tymi kategoriami przydzielano nowicjuszy do jednej z grup. "Kozły" przebywały razem, aby nie dawać złego przykładu "owcom". Jeśli nie udało się ich "złamać", byli wydalani z grupy.

Proces przekształcania wspierany jest przez wspólne spotkania, służące umacnianiu grupowej więzi. Jak twierdzi Hassan spotkania takie są świetną szkołą konformizmu: grupa popiera zachowania pożądane, chwaląc je i okazując uznanie, niepożądane natomiast przyjmuje lodowatym milczeniem, dając wyraz dezaprobacie.

Jeśli jednostkę udało się "przekształcić", można wówczas przejść do kolejnego etapu.
Ponowne zamrażanie

Ten etap obejmuje działania służące utrwaleniu narzuconej tożsamości. Oczekiwanym wynikiem ma być całkowita internalizacja przez jednostkę nowego systemu wartości i przekonań.

Jedną z podstawowych metod stosowanych w fazie ponownego zamrażania jest łączenie nowicjuszy w pary z doświadczonym członkiem sekty. Dzięki temu zabiegowi sekta realizuje dwa cele za jednym zamachem. Po pierwsze, zmusza starszych członków sekty do nienagannych zachowań, zaspokajając jednocześnie ich ambicje. Po drugie, nowicjusz jest pod kontrolą, a w osobie partnera posiada konkretny wzór do naśladowania.

Wpaja się nowicjuszom, że tylko grupa jest "prawdziwą rodziną", wszystkie inne więzi są "fizyczne" i przestarzałe. W niektórych grupach nadaje się członkom nowe imiona. W innych wymaga się zmianę sposobu ubierania się, uczesania, członkowie sekt uczą się też nierzadko charakterystycznego żargonu. Wszystko po to, aby odciąć jednostkę od wszystkiego, co mogłoby przypominać przeszłość, i wzmocnić tym samym nową tożsamość.

Bywają przypadki wymuszania na nowicjuszach, by przekazali sekcie swe dobra materialne i umożliwili korzystanie z własnego konta w banku. W ten sposób sekta się wzbogaca, a nowicjusz utwierdza się jeszcze bardziej w nowym systemie przekonań. Później brak środków do życia utrudnia ewentualną możliwość odejścia z sekty.

Utrwalaniu nowego systemu przekonań najlepiej służy przekonywanie innych o ich słuszności. Jeśli tylko nowicjusz do tego dojrzał, zobowiązuje się go do nawracania innych. W ten sposób proces kształtowania nowej tożsamości ulega przyspieszeniu. Równie skuteczne jest angażowanie nowicjusza w kwestowanie na rzecz grupy. Zdaniem Hassana, członek sekty, który ugania się w ulewnym deszczu po parkingu przed supermarketem i próbuje sprzedać kwiaty, żądając za nie znacznie więcej niż są warte, ma duże szansę uwierzyć w sens tego, co robi.
Produkt końcowy

Na drodze opisanego procesu wykształca się osobowość idealnie zdyscyplinowanego członka destrukcyjnej sekty. Niech podsumują to słowa Stephena Hassana: "Spędziwszy dostatecznie dużo czasu ze "starymi" członkami sekty, nowicjusze stają się godni zaufania i dostępują wreszcie zaszczytu, jakim jest możliwość szkolenia młodszych od siebie. Tym sposobem ofiary stają się oprawcami, zapewniając ciągłość funkcjonowania destrukcyjnego systemu".

Piotr Tomasz Nowakowski, Tychy
_________________
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Admin
23.07.2009 20:22:58
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295192
Od: 2009-6-1
W szkolnym mundurku
ks. prof. Andrzej Zwoliński

Skrytykować tradycyjną szkołę, stworzyć własny system edukacyjny, zyskać "przyjaciół" i zbliżyć się do nauczycieli - to najważniejsze cele działania sekt w szkołach. Wynajęcie lokum na terenie szkoły i "zorganizowanie" młodzieży czasu pozalekcyjnego - to przychodzi później. Jak działają, jak się przed nimi obronić...

Już myśliciele starożytni widzieli w szkole źródło rozsądku, niezbędnego racjonalizmu i sceptycyzmu, który może uchronić młodego człowieka przez atakiem szarlatanów wróżby, przesądów i zabobonu. Szkoła, podejmując delikatny proces wychowania i edukacji, ma ogromny wpływ na kształtowanie sposobu myślenia i życia swych adeptów. W okresie rozwoju, gdy dopiero zaledwie zarysowywane są zręby przyszłej osobowości, łatwo i skutecznie oddziaływać można na konkretne osoby, lecz dobrodziejstwo procesu wychowania może być nadużywane do skutecznego manipulowania młodym człowiekiem. Takim wychowaniem zainteresowane są różnego rodzaju grupy wpływu, poszukujące dróg bezwarunkowego podporządkowania sobie jednostki. Mogą to być grupy typu militarnego, politycznego, ekonomicznego, kulturalnego a także sekciarskiego.
Edukacja alternatywna

Współczesna szkoła narażona jest na różne nadużycia wychowawcze. Związane jest to ściśle z jej odejściem od tradycyjnego modelu wychowania. Wielu rodziców, nauczycieli, a także uczniów apeluje o poszukiwanie "NOWEJ PEDAGOGIKI", "edukacji alternatywnej", wprowadzenie "innowacji szkolnych" i przyłączenie się tradycyjnych instytucji społecznych do "ruchu nowatorstwa pedagogicznego". Do najbardziej charakterystycznych tendencji występujących w tym ruchu należy zaliczyć żądanie:

- otwarcia szkoły na środowisko lokalne, a nawet na świat jako "wioskę globalną";

- podjęcia próby uspołecznienia szkoły jako instytucji przez jej usamorządowienie, wprowadzenie do zarządzenia wielu podmiotów decyzyjnych (rodzice, nauczyciele, uczniowie, osoby znaczące z otoczenia szkoły);

- integrowania treści programowych, kompleksowości, przez "zblokowanie" przedmiotów pokrewnych i dbanie o korelację między "blokami";

- przebudowy struktur wewnątrzszkolnych, najczęściej wyrażające się próbą przełamania systemu klasowo-lekcyjnego;

- zmiany metod nauczania; z "podających" wiedzę na "aktywne" uczestnictwo w jej zdobywaniu przez samodzielne rozwiązywanie nowych problemów, poszukiwanie, odkrywanie, swobodną ekspresję, twórczość.

Ruch nowatorstwa pedagogicznego sygnowany jest różnymi nazwiskami: Dewey, Peterson, Parkhurst, Steiner, Neill, Freinet, Bettelheim, Hentig, Suchomlinski i inni.

Wyrosłe z różnych wizji człowieka, orientacji światopoglądowych, społecznych, a nawet politycznych nowe koncepcje pedagogiczne niosą z sobą niekiedy szkodliwe dla kształtowania dojrzałej osobowości młodzieży modele wychowania. Do takich, lansowanych często przez "nową pedagogikę" modeli należą:

1. Model konsumpcyjny - propagujący prymat potrzeb nad wartościami, "mieć" nad "być", erotyzmu nad miłością;

2. Model wychowania bez wymagań -jednym z jego haseł jest "życie na luzie", bez żadnych zobowiązań i bez podejmowania ambitnych wysiłków, co prowadzi do negatywnej postawy ucieczki przed trudem życiowym, ofiarą, wyrzeczeniem. Odpowiednikiem tego hasła w pedagogice jest idea "wychowania bezstresowego", wykluczającego jakiekolwiek przedsięwzięcie wychowawcze prowadzące do frustracji. Pomija się pojęcie "pracy nad sobą", "wewnętrznej dyscypliny", "kształcenia charakteru";

3. Model oparty na antywartościach - eliminujący sferę wartości z pedagogii, będący w efekcie pedagogią upozorowaną, a nawet antypedagogią. Przykładem może być eliminacja z systemu wychowawczego wartości narodowych, wyzwalanie postawy agresji wobec chrześcijaństwa (np. w imię New Age), nienawiści wobec Boga i religii (satanizm intelektualny).
Zagrożenia New Age

Dla grup czerpiących z idei New Age wychowanie jest autokreacją. W jednej z ulotek tego typu grupy czytamy: Nadszedł czas wytężonej pracy nad sobą, prowadzącej do głębokiej i znaczącej przemiany duchowej. (...) Powinniśmy otworzyć serca i umysły aby naszą współczującą świadomością sięgnąć daleko poza siebie.

W praktyce autokreacją w ujęciu New Age niesie z sobą poważne zagrożenia. Do najważniejszych z nich należą:

- akceptowanie, a nawet propagowanie psychodelików, narkotyków, środków odurzających, traktowanych jako środki skutecznego osiągania stanów mistycznych, "przekraczania siebie";

- afirmacja swawolnej seksualności, która doprowadza do rozwiązłości wśród młodzieży z wszystkimi tego konsekwencjami;

- tworzenie się subkultur młodzieżowych o charakterze patologicznym, zagrażających wolności, bezpieczeństwu, ładowi moralnemu, np. sataniści;

- powstawanie sekt, grup parareligijnych, zespołów, w których "duchowi przywódcy" wykorzystują jednostki słabe psychicznie jako narzędzia do realizacji swych prywatnych celów, uzależniają od siebie i zagrażają ładowi społecznemu.

Wychowanie w "odpowiednim" nurcie myślenia pedagogicznego jest bezpośrednim przygotowywaniem gruntu dla rozwoju sekt.
Szkoła - według sekty

Sama ideologia wychowawcza może zawierać w sobie aspekt bezkrytycznego skierowania się wychowanków ku wszelkiego rodzaju nowinkom i treściom sekciarskim. jednym ze sposobów przejęcia przez sektę pełnej kontroli nad rozwojem intelektualnym i duchowym dzieci i młodzieży jest podjęcie totalnej KRYTYKI TRADYCYJNEJ SZKOŁY. Przygotowuje to młodego człowieka do bezkrytycznego przyjęcia sposobu rozwoju podsuniętego przez sektę.

Świadkowie Jehowy powtarzają często, że jedyną naukową książką wartą poznania jest Biblia. Za Russellem twierdzą, że z niej można się uczyć nie tylko religijności, czy moralności, lecz także historii i nauk przyrodniczych. Największym zaś naukowcem świata był Mojżesz. Prawdziwy wyznawca nie powinien kończyć szkół średnich, a tym bardziej studiować na wyższych uczelniach, gdyż wiedza w wydaniu ludzkim psuje go, demoralizuje.

Wielokrotnie w pismach propagandowych sekty spotkać można wypowiedzi młodych ludzi, którzy przerwali naukę szkolną i przystąpili do głoszenia "dobrej nowiny". Przedstawia się ich jako wzór godny naśladowania. Co prawda używają oni terminów "studia, studiowanie, nauka", lecz odnoszą je do czytania (studiowania) Biblii i wszystkich wydawnictw Centrali Brooklińskiej.

W miejsce krytykowanej, ośmieszanej lub nawet odrzuconej szkoły tradycyjnej, sekty bardzo często proponują własny system szkolnictwa. Korzystając ze swobody w zakładaniu szkół "wyznaniowych" sekty stały się sponsorami lub właścicielami pewnej części placówek oświatowych. Niekiedy uczyniły to skrycie, nie chcąc zrażać do siebie rodziców i nauczycieli.
Wychowanie? - uzależnienie!

Przykładem ukrytego działania w sferze edukacji mogła być Liga Wychowania Moralnego Młodzieży, założona w 1908 r. przez grupę teozofów. Oficjalnie jej celem było niezależnie od wszelkich wyznań religijnych wytworzenie równolegle do kultury umysłowej metody naukowej, dzięki której dałoby się rozwijać moralną stronę młodzieży. Swoją główną siedzibę miała w Paryżu. Wydawała dwutygodnik Bulletin de l'education moralede la jeunesse, redagowany przez teozofa G. Revel'a. Liga składała się z komitetu centralnego oraz komitetów prowincjonalnych. Na dziewięciu członków komitetu wybierano zwykle trzech nieteozofów, aby Liga nie posiadała wpływów tylko w kręgach teozoficznych. Równolegle z działaniami Ligi projektowano stworzenie korporacji ośmiu towarzystw wychowawczych o podobnych programach i celach.

Niektóre z grup sekciarskich jawnie stwarzają WŁASNY SYSTEM edukacyjny. W 1973 r. David Spangler, który wcześniej przez trzy lata pełnił w słynnym ośrodku - komunie Findhorn w północnej Szkocji, zrzeszającym wyznawców New Age - funkcję "dyrektora do spraw edukacji", założył Lorian Association. Było to stowarzyszenie o profilu edukacyjnym i wspólnotowych aspiracjach. W dokumencie założycielskim, zwanym Deklaracją Współzależności, Spangler wraz z Dorothy Maclean (współzałożycielką Fundacji Findhorn), zaanonsowali zainteresowanie budową "globalnej wioski" - społeczeństwa harmonijnie wkomponowanego w świat natury, opartego na bezkolizyjnych stosunkach międzyludzkich, otwartym systemie społecznym, korzystającym z życzliwych uwag istot nadludzkich sprawujących pieczę nad Ziemią z pułapu rzeczywistości astralnej. Lorian Association promuje ideologię New Age poprzez wydawnictwa książkowe i płytowe, wydawanie pisma Lorian Journal i serię wykładów, z którymi jej prelegenci objeżdżają całe Stany Zjednoczone.
Sieć "nowatorskich szkół"

W Europie "nowatorską" siecią szkół, które zyskały dużą popularność, dysponuje Towarzystwo Antropozoficzne. Pierwszą szkołę tego typu, mającą na celu ukrytą indoktrynację dzieci, założył w 1912 r. w Waldorf, koło Stuttgartu, Rudolf Steiner (1861-1925). Deklarował on ponadreligijność, wywołując u wielu rodziców, a nawet pedagogów przekonanie, że jego system da się uzgodnić wychowawczo np. z religią chrześcijańską. W rzeczywistości antropozofia ma charakter wybitnie parareligijny, wykorzystuje np. elementy religii Wschodu, m.in. wiarę w reinkarnację. Człowiek jest w niej interpretowany w sposób okultystyczno -antropozoficzny.
Zyskiwanie "przyjaciół"

Najprostszym i najskuteczniejszym sposobem ingerencji sekty w świat szkolny jest ZYSKANIE POPLECZNIKÓW i "przyjaciół" w instytucjach nadrzędnych wobec szkoły - we władzach oświatowych. Z pozycji instytucji nadrzędnej łatwo jest sterować kadrą nauczycielską, wprowadzać pewne treści jako obowiązujące w procesie edukacji, obserwować wynik procesu indoktrynacji, czy też powstrzymywać ewentualną krytykę sekty.

Już w pierwszej połowie XIX wieku, w instrukcjach Aha Yendita (Wysokiej Wenty), czyli najwyższej loży włoskiego węglarstwa, która rządziła tajną organizacją masonerii, można spotkać zalecenie nadania nauczaniu uniwersytetów i szkół średnich wszelkiego typu charakteru ateistycznego, wrogiego religii.

Miało się to dokonać przez ustanowienie takich władz oświatowych, które zezwolą na wszelką swobodę dla bluźnierstw i rozpusty, prócz wystawiania i rozprowadzania niemoralnych obrazów i rzeźb, (...) pod pretekstem szkolenia ich do poziomu odpowiadającego postępowi cywilizacyjnemu ludzkości. Młodzież miała być nauczana w szkołach kierowanych przez świeckich dyrektorów o "odpowiednim" profilu światopoglądowym. Podobny związek między wpływami we władzach oświatowych a możliwością propagowania w szkole "nowych idei" odkryły sekty.

W rosyjskiej dyskusji nad drogami wejścia sekt w życie społeczne, którą podjął dwutygodnik Ogoniok (nr 19-20, 1994 r.), diakon Kurajew podaje fakt opanowywania szkół przez sektę Jeana Gavera Univers. Jej popularność łączy się z poparciem jakiego udzielili jej urzędnicy resortów oświatowych. Jean Gavera, autor Podręcznika żywej duchowości, głosi, że niezbędne są dla Rosji tradycje Kabały... Duchowość bierze swój początek w tej części ciała, która zwykle była związana z funkcjami płciowymi. On sam - nauczyciel - w swoim mieszkaniu "testował" chłopców. Ciesząc się poparciem władz oświatowych otrzymał także kierownictwo nad audycją telewizyjną pt. Dobranoc, dzieci. Jak zauważa Kurajew: Sekty po cichu wdzierają się do szkół, domów kultury, klubów turystycznych, bibliotek rejonowych. Lata ich ukrytej propagandy doprowadziły do tego, że dzisiaj najbardziej masową postacią religijności w Rosji stały się różne formy teozofii. Rosyjskie Ministerstwo Oświaty wyhoduje jeszcze niejedną "Matkę Świata", dzięki wprowadzaniu do kolejnych szkól "pedagogiki waldorfowskiej" teozofa i okultysty Steinera.
Cel - nauczyciel

Obiektem szczególnego zainteresowania sekt są NAUCZYCIELE. Sekta próbuje się zbliżyć do nich bądź to przez proponowanie im "nowych, ciekawych, odkrywczych zajęć", bądź też wprowadzając w ich szeregi "swoich ludzi". Każdy z takich kontaktów może zaowocować zyskaniem kolejnych sympatyków sekty, a nawet jej wyznawców.

Psycholog szkolny wspomina: Po jakimś czasie na nasze zebrania zaczęli przyjeżdżać Szwajcarzy i Niemcy. Ci ostatni pokazywali nam sztukę eurytmii. Jest to rodzaj ruchu czy też tańca, coś w rodzaju ruchomego alfabetu, w którym odpowiednie pozy oznaczają głoski lub tony muzyczne. Pracowałam wówczas jako psycholog i myślałam o eurytmii jako formie terapii. Wyjechałam do szkoły eurytmii w Niemczech i zamieszkałam w przyszkolnym internacie. Od organizatorów dostałam kieszonkowe i utrzymanie. Byłam tam łącznie dwa i pół roku. Codziennie oprócz takich zajęć jak antropozofia czy filozofia mieliśmy też 6-7 godzin ćwiczeń eurytmicznych. Wtedy dowiedziałam się, że podczas tych ćwiczeń uruchamia się pewne uśpione w nas siły, które łączą się z siłami biegnącymi z kosmosu. To była ścieżka inicjacyjna, która miała mnie zaprowadzić ku doskonałości.

Jedną z sekt wyrosłych z buddyzmu tantrycznego, działającą w Warszawie, jest Karma Kagyu. Jej filarem przez wiele lat był nauczyciel jednego z liceów warszawskich. Uczył chemii i religioznawstwa. Jak napisał jeden z rodziców ucznia tego liceum: wielu młodych ludzi wciągnął do sekty i zniszczył ich psychikę. Wiele nieletnich dziewcząt nakłonił do praktyk seksualnych.
Lokal wynajmę!

Innym sposobem wejścia sekty w szkołę jest WYNAJĘCIE przez nią, jako zarejestrowane i legalnie działające stowarzyszenie, budynków szkolnych, sali do spotkań lub ćwiczeń grupowych. Oferowana za wynajem lokalu opłata zwykła jest na tyle atrakcyjna, że zarządca budynków chętnie się zgadza. Pozwala to działaczom sekty na umieszczenie na plakatach informujących o ich spotkaniach adresu szkoły. Ma to ogromne znaczenie psychologiczne dla potencjalnych kandydatów zajęć i spotkań proponowanych przez sektę. Adres szkoły uwiarygodnia je i pozbawia rodziców zwykłej ostrożności przy podejmowaniu decyzji związanych z podsuniętą przez sektę ofertą. Zaufanie, jakie szkoła wzbudza w rodzicach, rozciąga się także na zajęcia pozalekcyjne, które się w niej odbywają, z czego sekta umie skorzystać.
Sekrety UFO

Jeden z plakatów, umieszczony w licznych miejscach publicznych Krakowa na przełomie października i listopada 1994 r., zapowiadał miesięczny cykl wykładów niemieckiego specjalisty fizjologii mózgu, parapsychologii, religii afrykańskich kultów, religii i filozofii Wschodu, w budynku Wydziału Chemii szacownej uczelni. Tematyka spotkań była zróżnicowana: Sekrety UFO; Prawda o wieczności; Niewidzialna zmieniająca moc; Medytacja, Yoga, Chrystus; Naukowe dowody stwierdzające możliwość zmiany naszego życia.

Chociaż tematy spotkań niewiele miały wspólnego z chemią, co mogłoby sugerować miejsce odczytów, spotkały się z zainteresowaniem między innymi ze względu na nazwę uczelni umieszczoną na plakatach i informacyjnych ulotkach.

Niekiedy sekcie udaje się WEJŚĆ ZE SWOJĄ OFERTĄ NA ZAJĘCIA SZKOLNE. Przyjmując nazwę stowarzyszeń lub fundacji o charakterze edukacyjnym sekty mogą składać ofertę podjęcia niektórych wykładów czy spotkań tematycznych. Bez uprzedniej kontroli treści spotkania może okazać się, że było ono indoktrynacyjną manipulacją.

Przykładem tego typu działań może być kult wschodni o nazwie Medytacja Transcendentalna. Ukryty za hasłami naukowości był obecny w szkołach publicznych Stanów Zjednoczonych od 1974 r. Dopiero sądowo przeprowadzony dowód, że prelegenci TM są sekciarskimi działaczami wywodzącymi się z hinduizmu, pozwolił na wydanie im zakazu nauczania w szkołach. Po dwuletniej batalii prawnej sąd federalny w New Jersey, w roku 1977, stwierdził: Nauczanie TM ma naturę religijną. Żaden inny wniosek nie jest dopuszczalny ani racjonalny. (...) Choć obrońcy przedstawili ponad tysiąc pięćset stron notatek, złożonych pod przysięgą oświadczeń i świadectw, starając się obalić wniosek oskarżyciela, nie zdołali wywołać najmniejszej wątpliwości co do faktów i religijnej natury nauczania Science of Creative Intelligence (nazwa, której oficjalnie używała TM - przyp. A Z.).
Bezpłatne usługi

Interesującą ofertą dla szkoły może się okazać bezpłatne prowadzenie, przez przedstawicieli sekty: stołówek, świetlic, bibliotek, klubu uczniowskiego, sklepiku. Towarzystwo Świadomości Kryszny prowadzi w jednej z krakowskich szkół podstawowych wegetariańską stołówkę dla dzieci. A to pozwala na codzienny kontakt dzieci, poza kontrolą rodziców, z przedstawicielami ruchu.

Najprostszym sposobem obecności sekty w szkole jest posiadanie swych PRZEDSTAWICIELI W GRONIE UCZNIÓW. Kontakty koleżeńskie, czy nawet przyjacielskie, ułatwiają pracę agitacyjną. Jedna z matek pisze: syn w drugiej klasie technikum poznał dziewczynę w Poznaniu, nie miałam nic przeciwko temu, lecz jesienią tj. w listopadzie ubiegłego roku powiedział mi, że Kasia należy do Świadków Jehowy. I że Kasia chodzi na jakieś spotkania, ludzie są tam inni, że jest tam tyle dobroci, życzliwości, i że on teraz poznaje prawdę. (...) Kłopoty moje zaczęły się, gdy syn od Bożego Narodzenia zrezygnował ze szkoły, mimo że zostało mu półtora roku do matury. Syn nie miał czasu na naukę, bo był obdarowany różnymi książkami, "Przebudźcie się" i tym podobnymi, bardzo ich było dużo. (...) Syn mój przez pół roku od Bożego Narodzenia do końca czerwca tego roku nie był w domu.
Zajęcia pozalekcyjne

Najszerszą ofertą, ze strony różnego rodzaju sekt i przedstawicieli nowych ruchów religijnych, spotyka się szkoła w zakresie zagospodarowania dzieciom i młodzieży CZASU POZALEKCYJNEGO. Dotyczy to zwłaszcza szkół osiedlowych i miejskich, gdzie istnieje pilna potrzeba stworzenia atrakcyjnych zajęć dla dużej grupy uczniów. Braki finansowe placówek kulturalnooświatowych, które mogłyby zająć się tego typu działalnością, ułatwiają sektom zyskiwanie kandydatów do włączenia się w oferowane przez nich ćwiczenia i spotkania.

Zajęcia proponowane przez sekty, często organizowane w domach kultury, w szkołach, przedszkolach, placówkach oświatowych, mogą mieć różny charakter: warsztatów teatralnych, pracowni plastycznej, grup relaksacyjnych, ćwiczeń językowych, klubów dyskusyjnych, medytacji, ćwiczeń fizycznych, sztuk walki itp.

Zawsze ułatwiają osobisty kontakt lidera z adeptem sekty, są stosunkowo niezależne od kontroli rodziców i dorosłych wychowawców, nie mają krępujących ograniczeń czasowych. Propagowanie tych zajęć odbywa się niekiedy poprzez plakaty na tablicach ogłoszeniowych w szkole lub wykorzystanie lokalnych środków komunikowania.

Zachęcają do uczestnictwa w nich słowa adresowane do intelektualnych i duchowych ambicji młodego człowieka, lansowanych przez modę standardów zachowań i dążeń. Jedna z ulotek, propagująca m.in. filozoficzno-religijne ruchy Wschodu (Hare Kriszna, Radża joga, Ghakti joga, Zen), cel podejmowanych działań określała następująco: mobilizowanie sił narodu: uczonych i artystów, duchownych i działaczy organizacji społecznych, kulturalnych, politycznych, środków masowego przekazu oraz wszystkich obywateli (dzieci, młodzież, dorosłych) do walki o zdrowie fizyczne, psychiczne, moralne, a także duchowe czyli do przyspieszenia kształtowania ponadosobowościowej, duchowo-psycho-fizycznej struktury członka nowego społeczeństwa, wolnego od antagonistycznych klas.
Sztuki walki

Bardzo częstą propozycją ze stron grup wyznaniowych wyrosłych na tradycji Wschodu są ćwiczenia różnych sztuk walki, cieszących się ogromną popularnością wśród dzieci i młodzieży. Podczas werbunku do grup treningowych najczęściej nie uświadamia się rodziców i nauczycieli, że mają one charakter religijny. Są hinduistyczną drogą prowadzącą, według mistrzów duchowych, do "przekraczania samego siebie". Medytacja złączona z walką polega na odkryciu prawdziwych źródeł energii, a wojownik poddaje się siłom, które go ogarniają. Sztuka walki to Droga, po której idą mistrzowie wraz z uczniami. Na Jej końcu czeka ich Doskonałość, lecz im ktoś więcej potrafi, tym bardziej jest świadomy swoich braków. Dlatego mistrz nosi czarne kimono z białym paskiem - symbol niewiedzy rozświetlonej wąskim promieniem oświecenia. Uczeń zaś nosi kimono białe - znak bezmiaru drogi, jaką musi przebyć, by umieć wszystko. Uczeń jest białą, nie zapisaną kartą, na którą sam musi nanieść znaki swego rozwoju. Między sztukami walki a hinduistycznym i buddyjskim systemem wartości istnieje ścisły i nierozerwalny związek podczas tzw. wielkich ślubowań, odpowiadających ośmiu ścieżkom tradycji buddyjskiej, adept karate zobowiązuje się: Będę zawsze słuchać Buddy, Dharmy i Sanghi. Przyrzeka wypełnienie reinkarnacji: Będę zawsze odradzać się w sprzyjających warunkach i Rozprzestrzenię się na cały Wszechświat.
Pod patronatem ambasady

Z radykalnymi hasłami kontestacji społecznej, typowymi dla sekty, dzieci i młodzież mogą się spotkać także w grupach odwołujących się do ideałów ekologii. W dniach 22-25 kwietnia 1992 r. w Warszawie pod patronatem Ambasady Amerykańskiej i Amerykańskiej Agencji Informacyjnej zorganizowano Festiwal Ziemi m.in. z udziałem Ministra Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Jego program obejmował m.in. "rytuał Ziemi" odprawiony przez członków Gaja, panel pt. Mądrość Ziemi, wykłady o Archetypie Wielkiej Matki, Zgromadzeniu Wszystkich Istot, o szamaństwie itp.

Fundacja Rebirthing Poland powołała Ekologiczny Ośrodek Szkoleniowo - Treningowy Metod Rozwoju Potencjału Ludzkiego, pracujący w oparciu o "inspiracje Jungowskie". Referaty i warsztaty treningowe podejmowały m.in. następujące tematy: Bogini w nas, Gnostyczne koncepcje natury, powstający Lucyfer - świat według neurologicznego relatywisty, Treningi radości.
Pogrzeb w ludzkich żołądkach

16-letnia Beata trenowała wschodnie sztuki walki; działała w wielu organizacjach, m.in. w Międzyuczelnianym Lobby Ekologicznym, zbierała pieniądze na schronisko dla bezdomnych psów, była częstym gościem w siedzibie ekologicznego stowarzyszenia Tęczowa Rodzina. Jako zdecydowana wegetarianka na drzwiach swego pokoju powiesiła nekrolog następującej treści: Dziś, 24 grudnia, zamordowano tysiące niewinnych stworzeń. Ciała zostaną wystawione na świątecznym stole. Pogrzeb odbędzie się w ludzkich żołądkach. Pracowała, nieodpłatnie, niekiedy po 9 godzin dziennie, w restauracji Wegetarianin. Popełniła samobójstwo, wyskakując z okna ósmego piętra bloku mieszkalnego, zostawiła krótki list: Mamo! Życie jest zbyt brutalne. Tak będzie lepiej. Kocham cię! Beata.
Zwerbowana klasa

W Rosji, wśród wielu sekt, które pojawiły się w życiu społecznym tego kraju po 1989 r., Białe Bractwo swe szczególne zainteresowanie skierowało ku młodzieży szkolnej. W październiku 1993 r. sekta miała swoje oddziały w każdym większym mieście Rosji, Białorusi, Ukrainy i Mołdawii.

Z chwilą wejścia do Bractwa uczniowie porzucali rodziny, idąc apostołować i zbierać datki na rzecz sekty. Aktywiści sekty rozwieszali plakaty na dworcach kolejowych i stacjach metra, rozdawali ulotki i sprzedawali broszury. Niektórzy z uczniów zaginęli: w Jarosławiu -10 osób, w Kijowie -100, a w Swierdłowsku sekcie udało się uprowadzić całą klasę szkolną. Zwerbowane dzieci były rozsyłane w różne części Rosji.

Działalność sekt w środowisku szkolnym przynosi ogromne szkody. Niektóre z nich są bezpośrednim skutkiem stosowania niedozwolonych metod oddziaływania psychologicznego: wywołanie schorzeń psychicznych, niszczenie rodziny, "wykradanie" dziecka z jego środowiska itp. Ponadto, przez działanie w specyficznym środowisku, jakim jest środowisko wychowawczo - oświatowe, skutkiem działalności sekt jest wypaczony pogląd uczniów na sens szkoły, nauki i pracy edukacyjnej, nadszarpnięcie ich zaufania do nauczycieli i władz oświatowych, zniechęcenie do pracy, lekceważące odnoszenie się do rówieśników, rozbicie środowiska, itp.
Jak się ustrzec

Jednym z bardzo ważnych środków ochrony uczniów przed sektami jest prowadzenie na terenie szkoły odpowiedniej formacji religijnej. Jak zauważa wielu pedagogów, psychologów i socjologów, "zagospodarowuje" ona potrzeby religijne młodego człowieka, na które zwykle zorientowana jest działalność sekt chcących "użyć" go dla doraźnych celów swej grupy, rozbudzając najczęściej niższe instynkty i pożądania. Zdrowa religijność formuje zdrową osobowość, otwartą społecznie na budowanie wspólnego dobra, co nie pozwala zamknąć się w egoizmie grupowym sekty; "zdziczała religijność" prowadzi do magii i okultyzmu, staje się niebezpiecznym zabobonem, zniewoleniem umysłu, woli, ducha i ciała.

Św. Paweł, w Liście do Rzymian, przestrzega przed takimi nauczycielami religii, którzy choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych, stali się głupimi. I zamienili chwalę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy (...).

ks. prof. Andrzej Zwoliński

Trzy lata temu moja córka zdawała maturę. Jak to zwykle bywa przed egzaminami, była zestresowana. Ktoś powiedział jej o prowadzonych w liceum ogólnokształcącym (...) ćwiczeniach relaksacyjnych. Poszłam także i ja. Zajęcia te prowadzone były przez "Antrovis". W licealnej auli, na podłodze, rozkładano materace i wszyscy ćwiczyli. Po zajęciach relaksacyjnych z reguły następował wykład o działalności stowarzyszenia. Można też było zakupić książki wydawane przez "Antrovis" i kasety, Moja córka szybko zrezygnowała. Śmiała się z tego, co mówili nam "wykładowy". Ja poddawałam się temu dłużej. (...) Na zajęcia przychodziło dużo młodzieży. Byli też ludzie wykształceni i o wysokim poziomie intelektualnym: architekci, nauczyciele, lekarze. Niektórzy przyprowadzali dzieci w wieku przedszkolnym, Po spotkaniach bynajmniej nie byłam zrelaksowana, kupiłam więc kasetę. Chciałam się wciągnąć w rytm. Czułam jednak, że obcuję z jakąś trudną do opisania złą mocą, mimo że wszystko wyglądało bardzo niegroźnie.(...) Prowadzono wykłady np. o możliwościach kontaktu z kosmitami, o roli Słowian w historii Ziemi, o wpływie kolorów fali miesięcy na zdrowie w aspekcie praw uniwersalnych itp...

(Robert Werbanow, Kosmici w liceum, Dziennik Polski, 3 VI 1995)
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Admin
23.07.2009 20:23:44
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #295194
Od: 2009-6-1
Sekty wchodzą do szkół
Piotr Tomasz Nowakowski

Szkoła jako środowisko edukacji i wychowania młodego pokolenia jest szczególnie atrakcyjnym miejscem dla werbowników. Co jakiś czas obserwuje się niepokojące zjawiska penetracji szkół przez sekty, które, deklarując bezinteresowną działalność, prowadzą zakamuflowaną rekrutację do swych struktur.

Ta działalność ma rozmaity charakter. Może to być propozycja darmowego wyposażenia biblioteki szkolnej w klasykę dziecięcą w zamian za kontakty osobiste z czytelnikami, jak również oferowanie książek promujących doktrynę sekty. Kolejne przykłady to fundacje i sponsoring. Głośno było kiedyś o tym, jak jedno z ugrupowań wręcz opanowało dom dziecka. Zakupiono sprzęt sportowy, pomoce naukowe, udzielano bezpłatnych lekcji języków obcych i korepetycji. Wpływ sekty objął także szkołę podstawową, usytuowaną tuż obok.

Interesującą ofertą dla szkoły może się okazać bezpłatne prowadzenie przez przedstawicieli sekty stołówek, świetlic, bibliotek, klubu uczniowskiego, sklepiku. Towarzystwo Świadomości Kryszny prowadziło w jednej z krakowskich podstawówek wegetariańską stołówkę dla dzieci. Pozwalało to na codzienny kontakt dzieci z przedstawicielami ruchu poza kontrolą rodziców.
Nic za darmo

Notuje się wynajmowanie sal szkolnych po lekcjach, dla celów własnych. Jest to nie tylko sposób na uwiarygodnienie grupy, lecz również ułatwia nieformalne kontakty z młodzieżą przebywającą jeszcze w szkole oraz z personelem placówki. Obserwuje się organizowanie tanich i atrakcyjnych wyjazdów letnich i zimowych dla dzieci i młodzieży. Wykorzystuje się też temat ekologii. W1997 roku za pośrednictwem pewnego kuratorium rozesłano do szkół materiały dotyczące konkursu ekologicznego. W zestawie materiałów (w tej samej kopercie) znalazła się oferta Uniwersytetu Brahma Kumaris oraz zaproszenie na kurs pozytywnego myślenia.

Niektóre propozycje wpływające formalnie do szkół poprzez sekretariaty i rodziców dotyczą nauki języków, szybkiego czytania, treningów umysłowych i tym podobnych (na przykład Silva Mind Contml). Ogłaszają się także inne firmy bez nazw, szczególnie atrakcyjne dla rodziców dzieci z kłopotami szkolnymi. Niekiedy sekcie udaje się wejść ze swoją ofertą na zajęcia szkolne. Przyjmując nazwę stowarzyszeń lub fundacji o charakterze edukacyjnym, sekty mogą składać ofertę podjęcia niektórych wykładów czy spotkań tematycznych. Bez uprzedniej kontroli treści spotkania może okazać się, że mieliśmy do czynienia z typową indoktrynacją.
Pilotażowe doświadczenie

Wreszcie skutecznym sposobem infiltracji świata szkolnego przez sekty jest rekrutacja nauczycieli bądź zyskiwanie popleczników i "przyjaciół" w instytucjach nadrzędnych wobec szkoły - we władzach oświatowych. Za przykład niech posłuży działalność przybudówki scjentologicznej o nazwie GAME (Grupa Doskonalenia Metod Nauczania), którą założył Jacques Pichon, profesor matematyki w liceum Saint-Louis w Paryżu.

Cel grupy był następujący: Poznawać ludzi i w swoim działaniu w zakresie edukacji i nauczania wykorzystywać prace L.R. Hubbarda, będzie to pomoc w nauczaniu na płaszczyźnie pedagogicznej (...), zwiększać odpowiedzialność ucznia za własną naukę, popierać komunikację w klasie, stwarzać klimat zaufania potrzebny dla rozwoju dziecka.

W 1978 roku paryski zakład opieki społecznej dla dzieci przeżył próbę infiltracji przez GAME. Nowy dyrektor zakładu, scjentolog, pięć miesięcy po objęciu stanowiska organizował kursy dla dzieci mających trudności, powołując się na GAME. Zachęcano rodziców do finansowego wspomagania tych kursów, a nauczycieli - by uczestniczyli w nauczaniu GAME. Dyrektor usiłował przedstawiać przejęcie zakładu przez GAMĘ jako przykład pilotażowego doświadczenia, w którym dziecko jest pojednane z nauką i ze szkołą. Obecnie GAME już nie istnieje (Mountacir H., Dzieci w sektach, Kraków 2000, s. 227-228).
Zadzwoń! Przyjedziemy

Do Zespołu Szkół Ekonomicznych w Lesznie zgłosili się młodzi ludzie z nietypową propozycją: przedstawienie w języku angielskim. Czemu nie? - pomyślała dyrekcja. - To dobra okazja dla uczniów do doskonalenia języka. Nikomu nie przyszło nawet na myśl, że mogli to być członkowie sekty Rodzina.

Pierwotnie przedstawienie miało się odbyć w sali leszczyńskiego Miejskiego Ośrodka Kultury, na przeszkodzie stanął jednak jej remont. Goście wrócili do szkoły. Ostatecznie ustalono, że przedstawienie odbędzie się w szkolnej auli. W zamian za to bilety dla uczniów "ekonomika" były tańsze. W auli zasiadło około dwustu uczniów: licealiści z Zespołu Szkół Ekonomicznych i z sąsiedniego Zespołu Szkół Odzieżowych.

To było przedstawienie, w którym dobro walczy ze złem - relacjonuje jedna z dziewczyn. - Coś w stylu: zwyciężał szatan, ale w końcu przyszedł Jezus i go pokonał. Śpiewali po angielsku, trochę tańczyliśmy. W sumie było fajnie.

Po przedstawieniu aktorzy zaprosili młodzież do kolejnego punktu programu - angielskojęzycznej konwersacji. Nie wszystkie rozmowy odbywały się w obecności nauczycielek języka angielskiego.

Goście przekonywali młodych, że mogą im pomóc w ich problemach. Zapraszali do siebie. Najlepiej nikomu nie mówić. Wystarczy zadzwonić z dworca kolejowego, a oni już po niego przyjadą. Okazało się, że po leszczyńskim występie członkowie sekty telefonowali co najmniej do kilku osób. Dzwoniła dziewczyna stosunkowo dobrze mówiąca po polsku. Przedstawiała się jako Abigeil. Mówiła, że chce się przypomnieć i zachęcić do przyjazdu (Jakubowski A., Werbują w Lesznie?, Głos Wielkopolski 1997, Nr 79, s. 4).

Dziennikarzowi Głosu Wielkopolskiego udało się zdobyć wrocławski adres tej grupy. W nim podana była tylko skrytka pocztowa. Dotarł jednak do uczniów, którzy otrzymali od sekty numer telefonu. Prosi koleżankę, by zadzwoniła, jako uczennica. Słuchawkę podnosi dziewczyna mówiąca po angielsku. Po chwili podchodzi druga, mówiąca po polsku, na imię ma Gloria.

- Mówiliście, że jak będę miała problemy, to mam dzwonić. Pokłóciłam się z rodzicami.

- Skąd dzwonisz? Z domu? Przyjedź w sobotę, wtedy mamy spotkanie. Przedzwoń z dworca. Przyjedziemy po ciebie.

- A co będziemy robić?

- Będziemy śpiewać, wypijemy herbatę, zjemy jakieś ciastko.

-A czy będziemy się modlić? - chwila ciszy.

- Tak. Jesteśmy chrześcijanami. Ty chyba przecież też?

- Kim jesteście?

- Mieszkamy tu u przyjaciół. Jesteśmy przyjaciółmi. Pomagamy w domu dziecka i poprawczaku. Przyjedź. Będziesz mogła porozmawiać.

Po dwóch dniach dziennikarz dzwoni już sam. Odbiera młoda dziewczyna.

- Dzień dobry! Jestem dziennikarzem "Głosu Wielkopolskiego". Dowiedziałem się, że państwo zapraszacie do siebie młodych ludzi. Mogę się dowiedzieć w jakim celu?

- Kim pan jest? A, dziennikarz? Czy mówi pan po angielsku? - jej polszczyzna jest łamana, ale zrozumiała. Można odnieść wrażenie, że w rzeczywistości mówi lepiej niż to okazuje.

- Czy jesteście grupą religijną, sektą?

- Nie! Mieszkamy u przyjaciół. Czy mówi pan po angielsku, ja nie rozumiem - tak kwituje już wszystkie następne pytania.

- Czy mogę rozmawiać z kimś mówiącym po polsku?

- Nie, nie ma nikogo.

- Z Glorią albo Abigeil?

- Nie ma.

- A czy później, jutro będzie ktoś mówiący po polsku?

- Nie, nie będzie nikogo.

- Jutro też nie?

- Nie!
Casus w Legionowie

O wiele większą burzę wywołała działalność sekty Rodzina w Legionowie pod Warszawą. W grudniu 1993 roku dwoje przedstawicieli sekty pojawiło się w tamtejszych szkołach z propozycją przeprowadzenia z młodzieżą rozmów na temat narkomanii i AIDS. Kontakt z młodzieżą poprzedzony został rozmową z wicedyrektorami, w trakcie której ustalono miejsce spotkania (siedziba Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii w Legionowie).

Na spotkanie przyszło dziesięciu uczniów jednej ze szkół podstawowych oraz grupka młodzieży Liceum Ogólnokształcącego. Obecnych było również trzech nauczycieli podstawówki oraz pedagog szkolny z liceum. W trakcie spotkania okazało się jednak, że goście nie mówili na tematy wcześniej ustalone. Spotkaniu nadano charakter agitacji religijnej, po czym poproszono młodzież o adresy.

Działalność sekty rekomendował jeden z podinspektorów policji - przewodniczący Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii (Oddział Środowiskowy w Komendzie Głównej Policji). Wysoko oceniał on przesłanie moralne i obyczajowe niesione przez Rodzinę. Twierdził też, że Zgromadzenie Misyjne Rodzina jest nowym ruchem religijnym dość dobrze znanym, choćby z programów telewizyjnych. Zdaniem podinspektora, grupa ta może być alternatywą dla rodzin patologicznych.

Natomiast kuratorium i Ministerstwo Edukacji Narodowej wyraziły duże zastrzeżenia co do działalności sekty w szkołach Legionowa. Prezydent tego miasta nakazał podległym mu placówkom zaprzestania wszelkich kontaktów z sektą. Polecił też ostrzec dzieci, młodzież i rodziców przed tą grupą. Dyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego w MEN wyraził zaniepokojenie powiązaniem członków sekty z Towarzystwem Zapobiegania Narkomanii w Legionowie - młodzież zagrożona narkomanią stanowi łatwy łup. Ponadto Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii protegujące działalność Rodziny otrzymało ze Spółdzielni Mieszkaniowej w Legionowie wypowiedzenie dotychczas zajmowanego lokalu.

Niespełna rok później w listopadzie odbyło się z inicjatywy Kuratorium Oświaty zebranie mieszkańców Legionowa zainteresowanych tym tematem. Wzięło w nim udział czternaście osób, w tym czworo rodziców uczniów, którzy uczestniczyli we wspomnianym wyżej spotkaniu z Rodziną. Na zebraniu wskazano, że:

- Członkowie Rodziny działali podczas obozów młodzieżowych organizowanych przez Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii - Oddział Środowiskowy w Komendzie Głównej Policji.

- Wśród gości zapraszanych przez organizatorów obozów kondycyjnych, mających na celu zapobieganie narkomanii, uczniowie rozpoznali członków Rodziny (zajęcia przez nich prowadzone polegały na organizowaniu m.in. śpiewów religijnych i modłów).

- Grupa Rodzina oferuje młodzieży atrakcyjną ofertę (np. naukę języka angielskiego, gry na gitarze), ale jednocześnie odcina się od kontaktu z rodzicami uczniów.

- Niektórzy rodzice tylko domyślają się, że dzieci mają kontakty z Rodziną i niepokoją się ogromnie o to, gdzie i z kim spotyka się młodzież.

- Rodzice są zaniepokojeni faktem, że w dniu 03.12.1993 r. na omawianym wyżej spotkaniu zorganizowanym przez Rodzinę w siedzibie Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii uczniowie byli fotografowani przez członków ugrupowania i wymieniali z nimi swoje prywatne adresy.

- Obawy rodziców i nauczycieli budzi i to, że w czasie powyższego spotkania członkowie Rodziny wyrażali swoje niezadowolenie z powodu przybycia (i obecności do końca spotkania) nauczycieli. Nieżyczliwe pod ich adresem uwagi wymieniali między sobą w języku angielskim, aby w ten sposób zakamuflować swoje niezadowolenie z powodu obecności nieprzewidzianych, niewygodnych i niepożądanych na spotkaniu świadków - osób dorosłych.

- Rodzice są poruszeni tym, że Rodzina, poszukując kontaktu z uczniami, jednocześnie unika jawności i współpracy z opiekunami dzieci: ich rodzicami i nauczycielami. Rodzice i nauczyciele z niepokojem odczytują to jako chęć ukrycia przed nimi przez Ruch Rodzina właściwych - znanych tylko członkom tego ugrupowania - celów. Cele te - twierdzą rodzice - są skryte głęboko pod zewnętrznymi formami (śpiewy, modły, gra na gitarze). Zdaniem rodziców właściwe cele ruchu są niebezpieczne dla młodzieży, dlatego Rodzina otacza je tajemnicą.
Dyskoteka w szkole

Dariusz Pietrek, koordynator Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych, wspomina o próbie indoktrynacji treściami satanistycznymi, która miała miejsce w jednej ze szkół podstawowych na terenie Chorzowa. Było to jeszcze przed reformą systemu oświaty. Prywatna osoba zaproponowała zorganizowanie dyskoteki dla klas starszych. Pani dyrektor dała się przekonać ze względu na atrakcyjne warunki finansowe. Dyskoteka pod względem muzycznym nie odstawała od normy. Młodzież bawiła się dobrze. Równocześnie organizowano konkursy. Przewidziane I były nawet nagrody - kasety i płyty kompaktowe.

Rzecz w tym, że były to produkcje kapel satanistycznych. Tekst jednej z nich brzmiał następująco: Devil, Szatan, Szatan! Jest panem zła. W nim rozum tkwi i mądrość - mówię wam. Trzy szóstki, szóstki trzy, mój i ludzi znak. Szatan, Szatan! Z nim konać, nawet żyć. Szatan, Szatan i rum! (utwór tytułowy 666 z płyty zespołu KAT).

A oto inny fragment, tym razem z płyty Oddech wymarłych światów: Spójrz na wielki czarci ołtarz. Przetrwał nędzne klątwy. Strzegły go "grzeszne" moce piekła. IN NOMINE DEI NOSTRI SATANAS LUCIFERI EXELSI! Daję Ci właściwy klucz, diabelskiego domu skarb. Spójrz na wielki Czarci Ołtarz. Kiedyś leżała na nim Twoja matka - wiedźma. Czciła sex, wolność, zemstę i pieniądz. Zbliż się do mnie. Jej już nie ma. Daję Ci właściwy klucz, diabelskiego domu skarb. Kamień z procy Antychrysta. Chcesz mieć władzę i moc? Gromić jak mag, dusić jak wąż? Nie wiem, czy chcesz teraz i tu, powiedzieć Bóg to mój wróg?! Spójrz na swoje piersi siostro. Rosną w pysku diabła. Przytul się, przytul. W sprośnej żądzy unieś mokre, głodne łono. Otwiera Cię dzika, nowa siła. Rodzi się? On ma rogi. Dziecko diabła (piosenka pt. Diabelski dom, cz. II).

Tego typu taśmy dostawały dzieci z szóstej, siódmej, ósmej klasy w ramach nagrody za udział w konkursie. Co więcej, po dziś dzień właściwie nie wiadomo kto tę dyskotekę zorganizował...

Dariusz Pietrek dowiedział się o zdarzeniu od osób trzecich. Skontaktowałem się z panią dyrektor i panią pedagog, które w ogóle nic o tym fakcie nie wiedziały - mówi. Zdaniem Pietrka, do sytuacji tego typu dochodzi coraz częściej. Jest to związane z trudną sytuacją finansową placówek, które dla podreperowania budżetu wynajmują swoje pomieszczenia rozmaitym grupom czy organizacjom. Dlatego wobec licznych kamuflażowych działań tychże grup, należy pytać o tożsamość osób, organizacji i akcji, które oferują współpracę. Trzeba sprawdzać kwalifikacje osób, które proponują udział w różnych kursach, wykładach i treningach. Jeśli wydają się coś ukrywać, należy mieć się na baczności.
Ostrożność nie zaszkodzi

Obowiązkiem władz szkolnych jest podjęcie odpowiednich środków zabezpieczających dzieci i młodzież przed działaniem sekt. Może się to dokonywać przez szeroko pojętą profilaktykę, która polega na informowaniu nauczycieli, rodziców, dzieci i młodzieży o rożnych sposobach wejścia sekty w obręb szkoły, rodziny, środowiska. Konieczne jest także stworzenie mechanizmów kontroli treści i sposobów działania na terenie szkoły nauczycieli, wychowawców a zwłaszcza - zapraszanych na sporadyczne zajęcia wykładowców, prelegentów czy "specjalistów". Dyrektorzy szkól niejednokrotnie sami szybko rozpoznają zagrożenia i nie dopuszczają do penetracji środowiska szkolnego. Tak dzieje się w przypadkach odmowy wynajmu sal szkolnych, kontroli osób wchodzących na teren szkoły oraz kontroli ofert i ulotek. W poszczególnych, indywidualnych przypadkach dyrektorzy szkół zwracają się o pomoc do specjalistów w tej dziedzinie.

Bywa jednak i tak, że na pojawiające się w szkole problemy dyrekcja reaguje postawą: "nic nie widzę, nic nie słyszę". Świadczy o tym przypadek z pracy Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych.

W drugiej połowie 2000 roku koordynator biura, Dariusz Pietrek, zawarł umowę z Wydziałem Zdrowia Urzędu Miejskiego w Katowicach na przeprowadzenie 55 prelekcji dla uczniów. Szkoły nie ponosiły tutaj żadnych wydatków, wszystko pokrywał Urząd Miasta, warunki były więc wyjątkowo atrakcyjne.

Jednak nie wszystkie szkoły przyjęły propozycję. Odmówiło pewne Liceum Ogólnokształcące w Katowicach, słynące z bardzo dobrej opinii. Zadzwoniłem, przedstawiłem się i zaprezentowałem ofertę wykładów - mówi Pietrek - na co pani dyrektor z dużą wyniosłością odrzekła: "Ależ proszę pana, nasza młodzież jest tak inteligentna, tak mądra, tak wyrobiona, że ona nie da się złapać w tego typu mechanizmy!". Nie kryłem zaskoczenia. "Skoro pani sobie nie życzy, to nie ma problemu, chociaż jestem zdziwiony, bo to jest pierwsza taka sytuacja od sześciu lat, pomimo, że na ogół nasze szkolenia są niestety płatne, gdyż jesteśmy samofinansującym się biurem, a tu pani ma prelekcje za darmo".

Pech chciał, że nazajutrz do biura przyszli rodzice z córką, która usiłowała uwolnić się od grupy satanistycznej. W trakcie rozmowy wyszło na jaw, że dziewczyna uczęszcza do bardzo dobrego liceum w Katowicach... Tego samego, do którego Dariusz Pietrek dzwonił dzień wcześniej. Nie mogłem opanować śmiechu - wspomina Pietrek. - Zaraz im wytłumaczyłem moją reakcję. Rodzice byli zaszokowani postawą dyrektorki. Ich córka skomentowała to jeszcze dobitniej: "Proszę pana, tam jest niewielu normalnych ludzi, tam ludzie ćpają, piją, należą do różnego rodzaju subkultur. A grupa satanistyczna, do której ja należę, to przynajmniej siedmiu ludzi.

Sytuacja zmusiła Dariusza Pietrka do tego, że nazajutrz rano zadzwonił do pani dyrektor. Usłyszałem jej oburzony głos, i pytanie czyja nie jestem człowiekiem wychowanym, że ona mi już raz wytłumaczyła, że młodzież jest przecież inteligentna, i że ona sobie nie życzy żadnych wykładów - wspomina Pietrek. - Ja tylko powiedziałem: "bardzo przepraszam, pani mnie źle zrozumiała, ja nie chcę panią namawiać na prelekcje, bo pani mi stanowczo odmówiła i ja to zrozumiałem. Po prostu chcę panią poinformować, że na terenie pani szkoły działa przynajmniej siedmioosobowa grupa satanistyczna. Mam to sprawdzone, bo rodzice byli dzień wcześniej. Oczywiście pani dyrektor dość władczym głosem zażądała nazwiska dziewczyny, na co nie można było się zgodzić. Przy takiej postawie dyrekcji dziewczyna mogła zostać wyrzucona ze szkoły.

Piotr Tomasz Nowakowski
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra25.10.2020 12:10:03
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » SEKTY » WERBUNEK DO SEKT

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny

Marzycielska Poczta. darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków