NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » PRZEMOC W SZKOLE I PRACY » PRZEMOC W SZKOLE

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Przemoc w szkole

  
Admin
22.07.2009 11:48:48
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #294438
Od: 2009-6-1
W każdej klasie jest jakiś kozioł ofiarny, który jest wyzywany, wyśmiewany, ale nie tylko... Czasem dochodzi do tragedii. W szkole jest coraz więcej agresji. Skąd się bierze? Dlaczego dzieci biją dzieci?

tematem dzisiejszej lekcji będzie: szkoła życia...




Pierwszy raz w życiu znalazłam się w takiej sytuacji.

Moje Średnie dziecko zostało pobite w szkole. Celowo mówię pobite, ponieważ właśnie tak było. Nie została popchnięta, szturchnięta…nic w tym stylu. Chłopiec z trzeciej klasy „dorwał” ją w szatni przytrzymał za ręce i kopał ją tam gdzie popadło.

I ja i mój mąż byliśmy w szoku.

Postanowiliśmy wyjaśnić całą sprawę. Z takim zamiarem mój mąż potocznie zwany na tym blogu On udał się do rodziców chłopca. Mieszkają w sąsiednim bloku, więc daleko nie miał. Rodzina jak rodzina, zwykli…- tak to się mówi. Niestety, mimo, że słychać było, że w domu ktoś jest nikt nie był łaskaw otworzyć.

Dziś z samego rana pojechałam do szkoły. Pierwszy raz w życiu odwiedziłam gabinet pani dyrektor.

I.

Okazało się, że chłopak jest nadpobudliwy od zawsze. Średnia nie jest pierwszą, która od niego oberwała. Pedagog szkolny proponował już w zeszłym roku zajęcia relaksacyjne dla chłopaka ( bezpłatnie, w szkole). Niestety, rodzice nie zgodzili się na nie. Mało tego zapisali syna na jakieś bliżej mi nieznane sztuki walki. Dziecko okazało się niezwykle pojętne i wszelkie techniki jakie nabywa na tych zajęciach testuje na innych dzieciach.

Dyrekcja oświadczyła, że ma dosyć. Wezwała rodziców chłopaka na jutro, powiadomiła policję i zapytała czy mogłabym być i ja. Pod koniec naszej rozmowy w gabinecie pojawił się ojciec innej dziewczynki też pobitej przez chłopaka.

Nie powiem, że czuję się fajnie z tym wszystkim, ale chyba powinnam się cieszyć, że nic gorszego Średniej się nie stało…

Nie wyobrażam sobie tej jutrzejszej rozmowy. Jak to będzie? Dyrektorka, wychowawczyni, policjant, matka chłopaka, ja i ojciec drugiej dziewczynki staniemy przed małym dzieckiem i będziemy grozić mu palcem? Ja ten palec najchętniej wycelowałabym w czoło mamusi i tatusia dziecka i zrobiła puk puk puk jest tam kto?

Nie wiem jak mam to wszystko skomentować, nie wiem co mam o tym myśleć, nie wiem czy dobrze zrobiłam, że poszłam do szkoły? No, ale co miałam zrobić?

W mojej głowie jedna myśl na dziś:

„Zryci” ludzie nie powinni mieć dzieci. Moim zdaniem to wina dorosłych, rodziców. A całkiem inną parą kaloszy jest nieobecność pani nauczycielki pełniącej dyżur podczas przerwy…na tymże dyżurze.

Bo tak całkiem najbardziej to boli mnie to, że nikt nie pomógł mojemu dziecku...

I to, że uczę ją jak bardzo brzydko biegać ze skargą na kolegów do pani...

Cholernie mnie to wszystko rozwaliło.
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra17.01.2021 19:04:58
poziom 5

oczka
  
Admin
22.07.2009 11:49:10
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #294439
Od: 2009-6-1
Przemoc i agresja w szkole


We wrześniu, gdy nasi milusińscy idą do szkoly, nagle wszyscy przypominają sobie, że trzeba podyskutować o tym, jakich mamy rozwydrzonych uczniów. Przede wszystkim zadałabym pytanie, kiedy to się zaczęło, że młodzi ludzie poczęli zachowywać się agresywnie. Powiedziałabym, że od czasu przemian ustrojowych i reformy oświaty. Nieuniknione było, że z zachodu zaczną przenikać do Polski najgorsze formy rozwydrzenia i tak się stało. Nagłe poczucie bezkarności opanowało nasze dzieci, bo przecież nie można ich w żaden sposób karać, należy się z młodocianymi chuliganami obchodzić jak ze śmierdzącym jajkiem. Nauczyciele bali się, że jeśli krzywo spojrzą na małego terrorystę, już jego rodzice spowodują, że straci pracę, bo przecież jest to dziecko specjalnej troski i potrzebuje seansów u psychologa, a nie dyscypliny. Nagle zaczęły rosnąć szeregi bezkarnych małolatów z orzeczeniami o ADHD, z którymi nie wiadomo, co robić.

Ubezwłasnowolnieni nauczyciele, którzy mimo swej kultury i wykształcenia nie mogli być autorytetami dla swych uczniów, stali się ich ofiarami. W naszym zawodzie dominują kobiety, jakimiż one będą przeciwniczkami dla klasowych bandziorów?

Reforma oświaty spowodowała, że stworzono gimnazja, do których trafiła młodzież w najtrudniejszym wieku. Uczniowie, przywiązani do swych szkół podstawowych, zostali wyrwani stamtąd i rzuceni w obce środowisko. Obca szkoła, obcy nauczyciele, obcy wychowawca. Dużo czasu musi minąć, zanim uczeń poczuje że ta szkoła jest jego szkołą. Dopiero po kilku miesiącach przestanie być "tym wysokim i chudym blondynem z I A", a stanie sie Jasiem Kowalskim, chlopcem mądrym, na którym można polegać. O tym, jaki jest Jaś, wiedziała jego wychowawczyni z podstawówki i nauczyciele, którzy przez trzy lata go uczyli, a nauczyciele z gimnazjum musieli go dopiero poznać. Dobrze, jeśli Jaś przez te kilka miesięcy nie da się wciągnąć w szemrane towarzystwo.

Czy zabiera się rodzicom dziecko, gdy skończy trzynaście lat, i oddaje do nowej rodziny? Ależ skąd! Dziecko pozostaje z rodzicami i rodzeństwem.

Nie mam recepty na przystopowanie przemocy i agresji w szkole i nie wiem, czy ktokolwiek ją znajdzie. Obawiam się, że jest to proces nieodwracalny.
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Admin
22.07.2009 11:49:28
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #294440
Od: 2009-6-1
Przemoc w szkole !




Przemoc w szkole stała się faktem. Bijemy jednak na alarm dopiero wtedy, gdy jest za późno. Zanim dojdzie do kolejnej tragedii, warto zastanowić się: co sprawia, że jedne dzieci stają się ofiarami, a inne oprawcami? Co rodzi szkolny mobbing? Jak mu przeciwdziałać?



Badania wykazują, że z przemocą zetknęło się 15 procent dzieci. Częściej prześladuje się uczniów młodszych klas, w starszych natomiast większe są tego skutki. Bardziej gnębieni są chłopcy niż dziewczynki. Chłopców prześladuje się otwarcie, bezpośrednio, często fizycznie, dziewczynki – w sposób zawoalowany. Zarówno jedni, jak i drudzy to ofiary kolegów, nie koleżanek, chociaż dziewczynki też bywają wyjątkowo okrutne.



Typowy szkolny kozioł ofiarny to uczeń lękliwy, ostrożny, wrażliwy, nieśmiały, małomówny. Pozbawiony pewności siebie, zakompleksiony. Często sam uważa się za głupiego, nieatrakcyjnego. W klasie czuje się samotny, zazwyczaj nie ma przyjaciół. Na ataki reaguje płaczem albo ucieczką.

Wiecej informacji w artykule Aliny Gutek kliknij tutaj:

http://partnerstwo.onet.pl/1508681,3500,,na_pomoc,artykul.html

Artykuł dostępny w linach Bloga zakładka

"kącik nastolatka i jego mamy"
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Admin
22.07.2009 11:49:54
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #294441
Od: 2009-6-1
Znęcanie psychiczne czy po prostu coś sobie ubzdurałam?

Od początku: Wyszłam po południu z psami na spacer. Młody wracał akurat z szkoły, a za nim szło dwóch kolegów, którzy za nim wołali i bynajmniej nie były to okrzyki typu: cześć. Chlopcy byli umówieni na bójkę po lekcjach , niestety moja obecność pokrzyżowała im plany. Skończyło się na tym, że wyśmiali Mlodego. Natomiast Mlody dostał szału. Zaczął przeklinać, krzyczeć, wpadł w histerię, połączoną z agresją, zaczął się szarpać ze mną, po czym uciekł do domu. W domu Młody zaczął uderzać pięściami w ściany, chciałam go uspokoić, niestety doszło do bójki między mną i Mlodym, po czym udało się nam obezwładnić go, podać lek na uspokojenie, Mlody się rozpłakał, a potem wreszcie udało się z nim porozmawiać w miarę spokojnie. Okazało się, że Mlody zarzekł się, że więcej do szkoły nie pójdzie, bo koledzy cały czas mu dokuczają, wyśmiewają się z niego. Podobno trwa to już od czwartej klasy. Mlody nic nie mówił w domu, czasem tylko wspomniał, że z kimś się tam pokłócił, ale nie ingerowałam, składając to na karb stosunków koleżeńskich. Wiadomo, w grupie chłopców nie ma idealnego spokoju, zawsze, raz na jakiś czas zdarzają się bójki, kłótnie .i.t.d. Jednak okazało się, że w przypadku Młodego i reszty kolegów, takie sytuacje mają miejsce prawie codziennie! W koncu Mlody nie wytrzymał, wybuchnął i skończyło się jak się skonczyło. Na razie siedzi w domu, jutro ( a w zasadzie dzisiaj) idziemy do psychologa. Wychowawczyni poinformowana, mam w piątek iść do niej na rozmowę. Poinformowałam wczoraj rodziców owego chłopca, prowodyra tych głupich zabaw. Jednak, według nich nic się takiego nie stało. I że to przecież Mlody nie chce się kolegować z ich synem, nie chce z nim nigdzie chodzić na podwórko i.t.d. No nie chce, bo mu tamten dokucza - to mnie akurat nie dziwi. Kiedyś byli dobrymi kolegami, ale od czasu, kiedy na zielonej szkole doszło w ich pokoju do pewnego zajścia podchodzącego pod molestowanie seksualne, ( trzecia klasa podstawówki), Mlody za nim nie przepada. Nie dziwię mu się. Tamtą sprawę wyjaśniliśmy, składając to na karb dorwania się dzieci do niedozwolonych filmów. I to był chyba mój błąd...
Zobaczę co jutro powie psycholog. Rozmawiałam dzisiaj z znajomymi i usłyszałam, że powinnam to zgłosić do kuratorium, dyrekcji, założyć sprawę na policji. I nawet jeśli nie doszło do pobicia, rękoczynów, to takie znęcanie psychiczne jest równie niebezpieczne. Młody wczoraj orzekł, że zabije tego prowodyra , nawet jeśli będzie musiał iśc potem do poprawczaka. "Jest mi już wszystko jedno" - to jego słowa. Potem orzekł, że ewentualnie, zabije siebie, bo ma już dość...

Koledzy po prostu śmiali się z niego, że ma nadwagę, nie chcieli z nim rozmawiać, odsuwali go poza sprawy klasy, nie miał kolegów, od których móglby odpisać np. lekcje. Zdarzało się, że mial ubrudzone rzeczy, kilka razy pozabierano mu przybory szkolne, w ramach pożyczki na wieczne nieoddanie, porysowano ksiązki... Do tego dochodził stres przed w-f, kiedy to w szatni śmiali się z niego gdy się przebierał, stres przed niektórymi nauczycielami, którzy krzyczeli na klasę, gdy ci rozrabiali. Jesli pomógł jakiejś dziewczynce wyśmiewali sie z niego, że się zakochał i krzyczeli za nim różne teksty, co może zrobić z tą koleżanką - np. zgwałcić. W ogóle u chlopców w tej klasie panuje jakaś obsesja na temat seksu :/ Przecież to chlopcy z jego klasy doprowadzili do rozstroju nerwowego katechetę, który miał z nimi zajęcia w zeszłym roku, np. na lekcji obrzucali go śmieciami z kosza! ( nie zostały wyciagnięte żadne konsekwencje podobno) Teraz mają katechetkę, która z kolei krzyczy na nich, bije ich po głowach ( i gdzie trafi) dziennikiem lub zeszytem. Pewnie w imię miłości do Boga...

Mlody nic wcześniej nie mówil, że jest aż tak źle... Powiedział wczoraj wszystko... Załamał się po prostu... Ja jego zeszlorocznych problemów z brzuchem, ciśnieniem, nie skojarzyłam z problemami w szkole. Nie umiem sobie tego darować. Co ze mnie za matka?


Serce mi się kraje. Na razie stoję w miejscu, Mlody nie chodzi do szkoły, idę z nim do psychologa. Podobno bardzo dobrego - poleconego m.in. przez kolegę z policji. Do tego usiłuję pracować, zajmować się domem, niedlugo Mloda zacznie rehabilitację. Brakuje mi na wszystko czasu. Brakuje mi spokoju. Czasem wydaje mi się, że nie sprawdziłam się jako mama i tata w jednym, bo nie potrafiłam zabezpieczyć Mlodego przed szykanami z strony kolegów. Czasami jest mi cholernie ciężko być samotną mamą. Mam wrażenie, że to wszystko mnie przerasta.







Info z ostatniej chwili: Mlody wyznał, że bili go butami w szatni, dlatego często chodzil posiniaczony. No, moi kochani, to jednak będzie sprawa na policji ... Nie odpuszczę...
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Admin
22.07.2009 11:50:12
poziom 6



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: Admin

Posty: 1590 #294442
Od: 2009-6-1
Mobbing w szkole

- A oni mnie wyzywają! I się śmieją ze mnie!
- On/ona mi grozi!
- Biją mnie!
Zaczyna się niewinnie, bo to zwykłe wyśmiewanie, kłótnia, ale później może się to przerodzić w coś niebezpiecznego. Z początku to zwykłe wyzwiska, groźby. Chcemy komuś powiedzieć o tym, że ktoś nas rani, uwłacza naszą godność. Mówimy sobie, a to nic takiego zwykłe wyśmiewanie, zazdroszczą mi tego, tamtego!
Właśnie tu jest mowa o mobbingu w szkole.
Co to jest mobbing?
To bardzo trudne pytanie, na które ciężko odpowiedzieć. Prościej mówiąc to po prostu przemoc psychiczna i fizyczna. W szkole (patrzcie na adres bloga ) jesteśmy wielokrotnie świadkami mobbingu, a może nawet ofiarami. Nie tylko w szkole, ale i na ulicy - wszędzie! Zaczyna się od niewinnego wyśmiewania, gróźb aż dochodzi do najgorszego stadium, czyli przemocy fizycznej. Jak temu zapobiec? Co robić? Jestem ofiarą mobbingu? Spokojnie, odpowiemy sobie na te zagadnienia.
Jak temu zapobiec?
Przede wszystkim jeżeli ktoś nas upokarza by się dowartościować powinniśmy powiedzieć o tym komuś dorosłemu (rodzicowi, nauczycielowi, starszemu rodzeństwu). Powiecie pewnie ,,Im powiedzieć?! No co ty!!! W życiu..." Ale właśnie to najlepsza metoda zaradzenia wielu gorszym sytuacjom. Atakująca osoba musi mieć słaby punkt, chociaż starsze osoby nie mogą czasem nam pomóc, bo osoba, która zaczepia nas może nie bać się w ogóle starszych. Po pierwsze nie możemy iść w stronę agresji. NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE UŻYWAJ AGRESJI! W ten sposób pokazujesz przeciwnikowi, że ona wytrącił Cię z równowagi i przejmujesz się tym co ktoś robi. Wszystkie uwagi puść mimo uszu, bo ,,nadawca" jest niedowartościowany i chce się umocnić w tym jaki jest ważny. Wiecie jaka osoba jest ważna? Skromna, wrażliwa to jest mocna cecha ludzi. Wracając do tematu...
1. Powiedz o prześladowniu komuś dorosłemu.
2. Nie zwracaj uwagi na osobę, która Cię rani.
Jeżeli ta osoba Cię zaatakuje to broń się! Nie patrz na to by ktoś Ci pomógł, bo świadkowie tego zdarzenia, przypuszczalnej bójki nic nie zrobią...
5 czułych punktów każdego człowieka: Czoło, klatka piersiowa, brzuch, krocze, kolana. Tak w razie czego
Mam nadzieję, że odpowiedziałam na pytanie jak zapobiec, jeżeli nie to napisz
_________________
http://placzdziecka.blox.pl/html
A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto.
  
Electra17.01.2021 19:04:58
poziom 5

oczka

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » PRZEMOC W SZKOLE I PRACY » PRZEMOC W SZKOLE

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny

Marzycielska Poczta. darmowy hosting obrazków darmowy hosting obrazków